Na zachodzie rolnicy wygrywają, bo potrafią się zjednoczyć i zrobić coś razem. Zrzeszają się w spółdzielnie (spółdzielnia nie oznacza, że rolnik pozbywa się ziemii, czy innego majątku). Spółdzielnie działają w imieniu rolników jak przedsiębiorstwa. Kupują hurtem, w imieniu rolnika, środki potrzebne do produkcji rolnej. Sprzedają, w imieniu rolnika, duże partię wyprodukowanego przez rolnika towaru. Prowadzą własne zakłady przetwórstwa, sklepy czy nawet banki. Załatwiają wiele spraw za rolnika, a ten nie musi tak się rozdrabniać, i że wszystkiego być specjalistą. Weźmy np. to co teraz się dzieje: rolnik ma kilka byków i chce je sprzedać. Szuka handlarza, ten przyjeżdża, płaci tyle ile da (+/- te kilkanaście groszy utargowane przez rolnika), zabiera zwierzęta, a później rolnik modli się i sprawdza czy pieniądze spłyneły (po tygodniu, miesiącu, nigdy). Rolnik nigdy nie wie czy napewno dostanie zapłatę i ile dostanie za zwierzę, jeśli je odchowa. Nie planuje, bo takie planowanie ma słabe podstawy.