To u nas ojciec buraki poznaniakiem siał.
Sadzić to nie wiem, ale pielenie. Jak to sołtys napisał 👇
Taki pielnik pchany mieliśmy, to międzyrzędzia się nim robiło, a reszta motyczka. No i rozrywanie ich. W sumie to nie pamiętam ile ich ojciec siał, coś chyba poniżej hektara.
A co Wy lasów nie macie? Za dzieciaka to zawsze grzyby i jagody. Jagód jak się człowiek namęczył żeby nazbierać, to aż żal było jeść je:)
W robocie mieliśmy taka dziewczynę, coś pod 30tke. Idziemy lasem i grzyb na środku ścieżki. Mówię do niej, że jak chce jej się nosić, to niech zbiera. Ona, że nie, bo nigdy nie zbierała. Że rodzice jakoś nigdy jej nie zabierali jak jeździli na grzyby. No ok poszliśmy dalej. Po jakimś czasie rozmawiam ze znajomym z roboty i mówił, że ostatnio miał z nią i trafił na wysyp grzybów, że dwie reklamówki nadalmrl w jednym miejscu, a ona jedna. Mówię mu, że mi powiedziała, że nigdy nie zbierała, a on że w sumie nie pilnował jej i nie patrzył co zbiera, ale ze cala reklamówkę miała i do domu powiozla 🤨
Innym razem coś musieliśmy zagrabić i mówię jej, że ja w jednym miejscu, ona w drugim i tak na zmianę. Ona że ok. Potem grabi, grabi i do mnie z tekstem, że pierwszy raz w życiu coś grabi 😂
Wujek w latach 90tych bizona na kołach z Poznania prowadził. Nie pytałem ile czasu im trasa zajęła