Przecież to co napisałeś jest zwyczajnie głupie. Ja Ci mogę napisać żebyś sobie sprawdził na jakiej odległości wyhamujesz ze 100 na asfaltowej nawierzchni a na jakiej odległości na betonowej. I co wyciągniesz z tego wnioski? Ze to asfaltu wina, ze nie jest betonem? No moim zdaniem to wniosek będzie taki, że lewica nie wziął pod uwagę rodzaju nawierzchni.
Abo lepiej. Na dziurawej drodze zahamuj że 100, a potem zahamuj z 80 i zmierz odległości. Na stan dróg nie masz wpływu, na to z jaką jedziesz prędkością już tak.
W zależności od warunków auto może przejechać łuk/slalom itd na luzie z prędkością x, ale już z x+(dosłownie)5km/h wylatuje i nie masz żadnego ratunku. To samo z hamowaniem - z prędkością x zatrzymuje się przed przeszkodą, ale już z x+5km/h(czyli różnica, której nawet nie zauważysz) zatrzymujesz się 5m za przeszkodą(ale dasz radę ja ominąć), a z prędkością x+10km jedziesz za szybko żeby ją w ogóle ominąć. I wiesz co? To nie jest wina drogi, że wylecisz z zakrętu, czy przy omijaniu przeszkody wyrzuci Cię z drogi, czy pojedziesz prosto w przeszkodę, bo za mocno skręcisz koła itd. Prędkość dostosowujesz do warunków na drodze, pogody, stanu nawierzchni, możliwości auta, swoich umiejętności, kondycji psychofizycznej danego dnia itd itp. Zwalanie winy na drogę jest zwyczajnie szukaniem wymówek dla popełnionych przez siebie błędów w ocenie sytuacji na drodze. A stan nawierzchni jest jednym z elementów, który przy tej ocenie powinieneś wziąć pod uwagę.