@damianzbr
W mojej okolicy tzw. "małorolni" - jak to ich nazywacie - z wielką chęcią pooddawali już swoje działki w dzierżawę. I nic tam nie zarasta krzakami, ba... nawet ubywa krzaków, bo karczują je dzierżawcy, tam gdzie wydzierżawiający zarzucili uprawę z różnych przyczyn. Trochę mały rozsądek widzę z kolei u tych co je ostatnio brali i biorą - wydzierżawiający bierze całe dopłaty (sam składa wniosek, że niby uprawia) + dodatkowo 200-300 zł dopłaty ze strony dzierżawcy za IV-V klasę, a startowe ph to zazwyczaj około 4.0. VI klasa też idzie, ale nie powiem czy na pewno w takiej cenie. A ceny za dzierżawę w ostatnich latach nie spadły tylko wzrosły. Jedni dzierżawcy wyganiają już drugich np. jak jeden płacił 800 zł za ha i sam zgłaszał, to drugi tak jak napisałem wyżej - oddał całe dopłaty (a zazwyczaj jest to więcej niż to co by sam wziął) + dodatkowo dopłaca z własnej kieszeni 200-300 zł/ha i nie są to jakieś pojedyncze jednostki.
Tylko jedna działka zarosła w ostatnich latach, ale to przez to, że jej właścicielka przebywa kilkaset km od swojej własności. Ale też już ktoś się nieśmiało zabiera za te krzaki.
Do uprawiania często wydmowych/wybitnie polodowcowych miejskich ugorów (np. własność urzędu miasta) też jest kolejka chętnych - i nie myśl, że coś załatwisz oficjalną drogą.
Całkiem inaczej niż piszesz jest też ze sprzedażą - jak działka dobrze rokuje pod zabudowę, to działki pod lasem sprzedawane są po 110 tys. zł z ha i nikt tam nie szkoduje ich sprzedaży, a kupujących też nie brakuje (i zapłacili by jeszcze więcej (słowo klucz to bliskość/sąsiedztwo lasu), tylko sprzedający nieraz nie wie, ile ma powiedzieć ). Majętne osoby z miasta je kupują i stawiają duże domy z ogrodzeniem, full wypas w kilku słowach. Z kolei starsi we wsi mają ubaw, że "miastowy" tak zabulił za działkę prawie w lesie.