Czy na żerujące na liściach larwy skrzypionki jakiś pyretroid pokroju cypermetryny będzie na pewno skuteczny jak to podają w etykietach? Może dołożyć jeszcze coś z neonikotynoidów? Ale to już wiadomo - jest to istotny dodatkowy koszt, gdyby się obyło bez byłoby lepiej, jak by trzeba było jeździć 2x z samym pyretroidem, to lepiej już coś dorzucić i pojechać tylko raz. Na śmierdziele z fosforoorganicznych nie bardzo mam ochotę.
Żyto ma 140 - 150 cm wysokości, a skrzypionki potrafią siedzieć na dolnej stronie liści 30 cm od ziemi. Najwięcej ich mam od krawędzi pola, tam są też w późniejszej fazie rozwojowej. Mam wielką ochotę ich opryskać od zaraz, tylko że żyto kwitnie, a zakończy kwitnienie około poniedziałku - środy w przyszłym tygodniu. Co z tym fantem robić?
Na krawędziach jest około 2 szt na roślinę, na m2 jest ich tak do 15 szt, raczej nie więcej. W głębi pola jest ich mniej, ale przez wzgląd na to że się dopiero wykluwają, mogłem pominąć część osobników. W przyszłym roku pewnie przetestuję insektycyd podany na jaja. Może się nie wyklują wtedy. Badał już ktoś ten temat?