Skocz do zawartości
BaDiKoWaL

Ustawa prawo łowieckie

Polecane posty

Jarecki21    17

Czy macie jakieś możliwości walki z kołami poza sądem?

 

 

Rozumiem, że u wszystkich z kołami łowieckimi jest ok, tylko ja się czepiam.

Czyżby macki tej mafii dotarły również na ten portal?

Edytowano przez Jarecki21

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jarecki21    17

Panowie, jakie widzicie możliwości ucywilizowania problemu ze szkodami łowieckim? Jestem po kolejnym szacowaniu i przy następnym nie ręczę za siebie. Bezczelność, chamstwo i arogancji kiły sięga zenitu....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomość z agroFakt.pl

matyziak    6

Łosie są pod ochroną i odszkodowania od koła łowieckiego nie otrzymasz.Musisz pisać do wojewody

 

 

Troche sie mylisz, łoś nie jest pod prawna ochrona, jest zwierzyną łowna, ale lat temu dwadziescia kilka został przez ministra środowiska wprowadzony całkowity zakaz polowania.

Teraz jest wiele głosów aby cofnac ten zakaz, ale nie ma odważnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olecka    25

Witam wszystkich,

podobnie jak u Was u nas też dziki robią wielkie szkody. Chodzą stada po 20-30 dzików aż strach jest czasami wieczorem wyjść bo nie wiadomo na co człowiek się natchnie. O sposoby walki z nimi nawet nie pytam bo przez 8 lat walki z tymi szkodnikami spróbowaliśmy już wszystkich sposobów. Jedynym sposobem jest podłączenie pastucha na 230V ale to niezgodne z prawem i w razie jakby się jakis pijaczyna nawinął to wina spada na nas. Ale nie o tym tu.

Chciałabym poruszyć sprawę koła łowieckiego jakie u nas jest (Zryw w Mińsku Mazowieckim) panów dużo ale żaden nie myśli. Nie przyjeżdżają do nas nie pilnują w ogóle zero zainteresowania, gdy się do nich dzwoni o zgłoszenie szkody to wypierają sie że nikt nie dzwonił dlatego teraz wysyłamy im listy polecone, ale ile można, codziennie?

Dlatego chciałabym zgromadzić tutaj wszelakie prawa, noty prawne, rozporządzenia cokolwiek kto ma aby można było się tym podeprzeć i można było w razie czego iść do sądu.

W tym roku dziki zniszczyły nam pół hektara pszenicy doszczętnie że w ogóle nie ma co kosić i będzie zaorana, a panowie zaproponowali że za odszkodowanie dadzą nam 400 zł bo tyle według nich jest szkody. Czy to nie bandytyzm w biały dzień?! A gdzie ceny za zboże, gdzie ceny za opryski i paliwo. Śmiech na sali dla takich ludzi a mają pozwolenie na broń...

Szkoda tylko że to Polak Polakowi na własnej ziemi robi coś takiego.

Pragnę także zaznaczyć bo któryś pan tu pisał że nie należy aż tak bardzo zabijać dzików bo żyjemy w środowisku i takie tam, zapraszam tego pana do nas i wtedy zobaczymy.

W tym roku musieliśmy rekultywować 1,5 hektara łąki, a kukurydze musimy siać na polu oddalonym 11 km od nas i dojeżdżać później z nią bo przy domu nie ma nawet szans zasiać kukurydzy (zniszczyły nam 1 ha doszczętnie że nie było nawet co zebrać dla krów jako odpadki).

Trzeba zacząć coś z tym robić bo dziki nas dosłownie zjedzą. U nas spokojnie można je naganiać na podwórko.

Niestety mój wątek został usunięty a chciałam żeby wszytskie prawa były w jednym miejscu.

Stąd mój apel, wyszukajmy wszystkich możliwych kruczków w prawie i nie dajmy się takim "łowczym" zbywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
darek1972    45

Na kursie dla wstępujących do PZŁ wykładowca mówił że najlepszym sposobem na dziki jest kilka gram ołowiu. Dlatego zarówno kiedyś ojciec a ja teraz zostaliśmy myśliwymi ze względu na własne uprawy. U nas 2/3 myśliwych w kole to mieszkańcy trzech gmin, w większości rolnicy, gdzie jest nasz obwód łowiecki, my jesteśmy na miejscu znamy wszystkich okolicznych rolników którzy oglądają swoje uprawy i już następnego wieczoru możemy być na polu. Szybki przepływ informacji jest tu decydujący na równi z dyspozycyjnością myśliwych. Najgorzej jest tam gdzie myśliwi mieszkają ze 100km od obwodu i na dodatek to "zapracowani" nadęci bufoni. Miałem okazję rozmawiać z kimś takim-łowczym koła odległego o jakieś 40km od naszego,pięć minut jego wywodów to było aż nadto, szczerze mu życzę aby go kiedyś locha ze trzy dni na drzewie przetrzymała i nabrał trochę pokory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Olecka    25

Najgorzej jest tam gdzie myśliwi mieszkają ze 100km od obwodu i na dodatek to "zapracowani" nadęci bufoni. Miałem okazję rozmawiać z kimś takim-łowczym koła odległego o jakieś 40km od naszego,pięć minut jego wywodów to było aż nadto, szczerze mu życzę aby go kiedyś locha ze trzy dni na drzewie przetrzymała i nabrał trochę pokory.

 

U nas właśnie tacy są, przede wszystkim to miastowi którzy nie idą na polowanie dla zabicia a dla rozpracowania butelki...

Oczywiście chcieli mojego tatę czy nawet mnie zapisać do koła a to tylko dlatego żebyśmy nie mieli się do kogo potem zwrócić i żeby oni mieli spokój bo skoro jak sie zapisał do koła to niech sobie radzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pawel885    376

Ja słyszałem o przypadku że na regularnie ryte pola cwaniaki z koła łowieckiego wysypują kolby kukurydzy albo inne przysmaki - potem podczas oględzin to zauważają, piszą w protokół i robią aferę że rolnik chciał wyłudzić odszkodowanie wabiąc zwierzynę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jarecki21    17

Nam rolnikom w województwa zachodniopomorskiego udało się rozwiązać problem z szacowaniem szkód, po trzech latach walki, błądzenia "po omacku" sami znaleźliśmy właściwą ścieżkę i załatwiliśmy temat, ale tylko w skali lokalnej. Ustawa prawo łowieckie jest niezgodna z konstytucją, ale nikt jej nie zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego, bo za silne jest w kraju lobby myśliwskie. Izby Rolnicze, które powinny to zrobić w naszym imieniu też tego nie załatwią, bo w ich szeregach są myśliwi, ponadto szacowanie szkód przez członków kół łowieckich jest niezgodne z główną zasadą prawa "nie można być sędzią we własnej sprawie". My rolnicy musimy sami ten problem rozwiązać. Jak?

Przede wszystkim trzeba się spotkać, ustalić strategię działania i do roboty. Nie będzie to łatwe, ale na pewno warto. Jesteśmy w Unii Europejskiej, korzystamy z jej wzorców i rozwiązań, narzuca nam się unijne wymogi i przepisy prawa, ale w niektórych przypadkach (:patrz Prawo Łowieckie) znajdujemy się w Korei Północnej.

 

 

Zainteresowanych proszę o kontakt.

 

A widzisz, a mi rzecznik praw obywatelskich napisał, że ustawa prawo łowieckie nie narusza równości wobec prawa i równouprawnienia....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jxp    8

10 VII 2014 r. Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się w sprawie obwodów łowieckich, orzekając: "Art. 27 ust. 1 w związku z art. 26 ustawy z dnia 13 października 1995 r. – Prawo łowieckie (Dz. U. z 2013 r. poz. 1226 oraz z 2014 r. poz. 228) przez to, że upoważnia do objęcia nieruchomości reżimem obwodu łowieckiego, nie zapewniając odpowiednich prawnych środków ochrony praw właściciela tej nieruchomości, jest niezgodny z art. 64 ust. 1 w związku z art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej."

 

http://trybunal.gov.pl/rozprawy/wyroki/art/6945-prawo-lowieckie-utworzenie-obwodu-lowieckiego-obejmujacego-nieruchomosc-prywatna-wbrew-woli-w/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam podobny problem dziś przyjechali panowie i zaczeli mi na srodku pola stawiać ambonę , udało mi sie ich przegonic razem z sasiadem po czym wpadł na pomysł abysmy pole co 4 metry opalikowali mam tam akurat hektar wiec nie było z tym problemu , jak sie okazało sąsiad miał drut kolczasty i tak tylko założylismy dla picu go na tych słupkach zajeło nam to ok 2 godzin wieczorem ok 18 odwiedził mnie patrol policji z tymi panami złożyli na mnie skargę ze przegoniłam ich z terenu łowieckiego za który odprowadzaja opłaty i mają tam prawo przebywać i stawiac tam co im się podoba i tu się przejechali po dotarciu na miejsce policjanci steirdzili że jest to teren prywatny ogrodzony i ci panowie nie maja prawa wejscia na niego a tym bardziej stawiania tam ambon ;) i po krótkiej dyskusji to ja złożyłam zawiadomienie o wtargnięcie i zniszczenie na terenie prywatnym panowie z opuszczonymi głowami i zmyslą ze mogą miec problemy bardzo szybko opuscili mój teren (sąsiad był milicjantem i kiedyś działał w kole łowieckim ) i troszke zna i wie co im wolno a czego nie więc panowie nie poddajcię sie i walczcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×