Mareczek78

Members
  • Ilość treści

    145
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutral

5 obserwujących

O Mareczek78

  • Ranga
    Zaawansowany
  • Urodziny 28.11.1978

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Kopydłowo - wielkopolska
  • Zainteresowania
    jestem muzykiem, gram na gitarze basowej, gitarze elektrycznej, saksofonie

Ostatnio na profilu byli

3523 wyświetleń profilu
  1. brona wirnikowa FORIGO - mam taką z uszkodzonymi trybami od wirników. Może ktoś ma takie a może ktoś może dorobić (fachowców pewnie tu nie brakuje). 59 zębów po odwodzie, 20 frezów w środku koła, średnica koła ok 255mm, wysokość zęba ok 30mm
  2. ok 3 sezony temu też mi przy jeździe do tyłu stukał wsteczny bieg - zębatka na wałku biegu wstecznego straciła jeden ząb. Natomiast przed tegorocznym sezonem powymieniałem łożyska, gdyż problem miałem z wyskakującą dwójką. Mowa tu o łożyskach wału głównego, pośredniego i sprzęgłowego. Biegi nie wyskakują, a opory włączanie biegów znacznie zmalały. Jest trochę roboty, ale potem cieszy udana naprawa. Po zdjęciu pokrywy skrzyni poszarp w szczególności za główny wał od strony sprzęgła czy są luzy na łożyskach. Tam do skrzyni od strony sprzegła wchodzi wałek sprzegłowy ułożyskowany jest on w obudowie skrzyni, a w ten wałek wchodzi wał główny i tam jest łożysko igiełkowe. U mnie oba łożyska miały luz i wał głównyok 2mm unosiłem góra-dół. Oczywięcie istotna też jest kondycja trybów, czy już zęby nie sa skośne itp. Jeśli wszystko jest nowe, a problemy w skrzyni występują nadal to prawdopodobnie skrzynia (obudowa) straciła symetrę. Skrzynia jak wiadomo jest spawana z płyt metalowych a nie odlana z żeliwa. Szybka i brawurowa jazda po polu z pełnym zbiornikiem może spowodowaś skrecenie skrzyni biegów przez co wały nie są idealnie współosiowe i to może być żródłem problemów, bądź szybko zużywających się podzespołów. Skrzynia z z056 to nie to co w z058. Najlepiej eksploatować ją spokojnie, nie przeciążać a wtedy odwdzięczy się dłuższym czasem bezproblemowej eksploatacji
  3. masz na etykiecie odstęp czasu pomiedzy zabiegami - jak pamiętam to ok 6 dni, czyli czas działania na pewno nie dłuższy
  4. No i oby służyły jak najdłużej i do końca ich żywota się nie przebiły - wtedy zmartwień mniej - pozdrawiam kolegów
  5. Tak jak powiedział Petrus87 - słodyszek w ilości nawet do 10 szt na roślinę nie powinien narobić większych szkód niż ciągnik z opryskiwaczem jadący rzez łan. Te straty można zaakcptować. Ale u mnie na roślinie oprócz słodyszka siedzi i to sporo chowacza podobnika - jest siwy z taką trąbką przy ryjku - siedzą żrą i się bzykają . A jak wiadomo chowacz wgryza się w łyszczynę i niesie jaja. Wylęgające się larwy atakują kilka sąsiadujących ziaren w łuszczynie. Strąk szybciej dojrzewa, otwiera się i obsypuje. Strata jest w plonie, a do tego piekne samosiewy,które wzbogacą "poplon" i pozbawią ziemię wody do jesieni. Mało tego - to miejsce gdzie wgryzł sie chowacz wykorzystuje pryszczarek kapustnik to jest muchówka, która niesie jaja do łuszczyny - ciekawostka ok 150-200 jaj, z których larwy atakują cały strąk, który żółknie i obumiera (w zeszłym roku miałem jary rzepak i pryszczarka pokpiłem, bo jeszcze rok wcześniej od początku kwitnienia rzepaku żadnch zabiegów chemicznych nie robiłemi było ok -4200kg/h, a w tamtym roku strąki zrobiły się żółte i było 800-900kg/h. Tam gdzie zaatakuje chowacz oczywiście prawdopodobieństwo chorób grzybowych wzrasta ogromnie. Jeśli w czymś sie mylę, proszę barsziej doświadczonych by mnie poprawili Jak ktoś nie chce pryskać, bo chrząszcze zapylają - jego wola - być może w jego regionach sa takie warunki pogodowe i roślina w takim stadium rozwoju że bedzie ok - i tego wszystkim życzę czyli wysokich plonów. Ja ważyłem się z decyzją czy pryskać czy nie, ale decyzja ostateczna zapadła że tak. Pierwszy zabieg w fazie gdzie kwitły tylko czubku rzepaku a pędy miały zwarte pąki - poszedł Proteus 0,6l/h, wczoraj (czubki za 3-4 dni okwitną, natomiast w pełni kwitnienia są pędy boczne) pryskałem KOBE w ilości 0,150kg/h. Rzepak wysoki, lance podniesione na 1,85cm i ledwo przechodzą nad nim - rzepak odmiana Sherlock Aha jeszcze jedno - na grzyba ostatnio pryskałem w fazie zwartego pąka - teraz z grzybówki zrezygnowałem - czy dobrze czy żle zobaczymy - na razie wygląda zdrowo. Pozdrawiam
  6. jak będzie pogoda wieczorem odpowiednia do pryskania to wyjeżdżam działać - Proteus 0,6/h koszt ok 50zł/h. Słodyszek w ilości od 2 do 8 na roślinę. Dopiero początek kwitnienia, więc pąków jest dużo - myślę że słodyszek szkody może narobić.
  7. u mnie różnie - jeden robak, dwa, a na niektóryk 5-6. Praktycznie na każdej roślinie siedzi Czym radzicie pryskać by pszczół nie potróć a najtaniej zeby wyszło?
  8. Powiem Wam tak - tym swoim "przecinakiem" odbijajac oponę od felgi praktycznie nie robię szkód - więcej opona i felga ucierpi później od zdejmowania opony łyżkami. Ja nikomu nie narzucam jak ma ze swoimi oponami się obchodzić tylko jak ja robię - też mam na ciągniku radialne stomil-kormorany, które mało nie kosztowały - zdejmowałem 2x tą samą oponę i pewnie jakby kto przyszedł po uszkodzeniach nie dojdzie która opona była zdejmowana. Co do naprawy kolegi w zakładzie - pewnie że najlepiej - ale... no jest ale - dam przykład: scenariusz kolegi " Marioboss " - przebija koło na polu - na flaku nie pojedziesz bo dojdzie Ci koszt nowej dętki dojdzie - jak stoisz daleko od domu to masz kłopot. trzeba przynieść klucze do kół - masywne i rurę bo jak to w 60 nie lada gradka odkręcić, odkręcić i posiłować się z obciążnikami, - no trochę lepiej, ale i tak ze 20 min zejdzie, podlewarować koło no i odkręcić. ( kto tak naprawde wie jaki jest rozmiar klucza do odkrecenia klucza - no może na oko trafi) Dobra masz koło, ale jak je teraz dostarczyć do zakładu wulkanizacyjnego - no na rowerze nie zawieziesz, do samochodu nie wsadzisz, zresztą jak masz hak i przyczepkę samochodową, to na pole na świeżą uprawę możesz nie wjechać. Jak masz drugi traktor i wózek do niego (a nie każdy ma), albo jakiś agregat na który to koło wsadzisz to ok , bo inaczej czeka Cię kulanie koła po polu (dajmy na to po świeżej uprawie). OCZYWIŚCIE to czarny scenariusz ale nie jest nierealny. No i jak wspominałem dostarczyć ją trzeba do zakładu gdzie Ci to koło zrobią - nie każdy ma czym, poprosić trzeba sąsiada by z tobą pojechał (pozostaje się też z nim jakoś rozliczyć ale to inna sprawa). Nie każdy zakład takie maszyny ma - ja do zakładu gdzie mogą mi takie koło obsłużyć mam ok 20 km.- pobliskie zakładziki będą ją odbijać kawałkiem hutniczego kątownika waląc młotniem, co sam też bym w domu zrobił. Po zrobieniu koła czynności powtórzyć w odwrotnej kolejności - WARTO poprosić trochę smaru co mają go felg by swoja posmarować - lepiej wskoczy opona, a w przyszłości lżej zejdzie. (ja używam płyn do naczyń Ludwik) Ta opcja dla opon i felg jest najlepsza (naprawa w specjalistycznym zakładzie), ale na pewno więcej pracochłonna niż moja. Zapewniam was - umiejętne odbicie ( przecinak międzu oponę a felgę) opony jej nie poniszczy a oszczędzi pracy i czasu na polu. Zresztą to nie mój patant - wielu sąsiadów tak robi i jakoś nikt opony sobie nie zniszczył. Przecinak musi być tępy i zaokrąglone wszystkie krawędzie. Najpierw spróbujcie ten sposób - potem oceniajcie - pozdrawiam aha jeszcze jedno - koła od bizona nie odważyłem się sam naprawiać - zawiozłem do zakładu
  9. w naczyniu z 5 dzisiaj mam (słodyszka) - na roślinach trzeba sie nachodzić by jakiegoś znaleźć
  10. U mnie rzepak kwitnie kilka dni (Sherlock)- wiadomo kwitnie bo kwitnie z powodu niskiej temperatury. Na razie ani jednej zawiązanej łuszczyny nie zaobserwowałem - sa tylko szypułki po kwiatach. Górny pąk lekko pochylony, kwiary też takie jakieś, jakby przymrozku dostały. Na razie ciepła nie zapowiadają i zaczynam się martwić. Rzepak sieję 3 rok więc praktyki zbytnio nie mam. Owadów praktycznie na plantacji nie ma - na razie to wiadomo - nie ma co rokować, ale Panowie - proszę o wasze zdanie - jak plantacja się zachowa, jakby taka sytuacja pogodowa się utrzymała przed dłuższy czas?
  11. Ja koła nie odkrecam. Lewaruje ciagnik, wypuszczam powietrze i odbijam opone od felgi przecinakami odpowiednio zaostrzonymi.Przecinak ostrzony pod kątem ok 45 stopni by szybko tak jakby grubiał, natomiast sama krawędź i narożniki zaokraglone tak by nie uszkadzac opony. Najpierw w jednym miejscu jak kawałeczek pójdzie to 10 cm niżej i niżej- tak ćwierć obwodu felgi i do poczatku. Potem druga strona.10 - 15 min i opona odbita. 2,3 łyżki i sciagasz jedna strone opony i detka twoja. Najlepiej miec pomocnika zwlaszcza przy wkladaniu dętki. Na wiosne złapałem gume, czla operacja trwała 2,5 godz, gdzie 1,5 godz trwalo sklejanie detki na goraco
  12. manometr jak wsadzisz miedzy pompe a dzielnik to ci go rozsadzi - pompa da ze 600 bar albo lepiej. Manometr najlepiej dać za rozdzielaczem (niskiego ciśnienia) np odkręcić wąż który idzie do przekładni bezstopniowej hederu i pociągnąć gałę rozdzielacza. Widzisz jakie masz ciśnienie. Ja miałem zawór zapląbowany a ciśnienie bwahało się w granicach 25 bar. motowideł nie mogłem w czasie koszenie przyspieszyć do max. Po ustawieniu ciśnienia do ok 60-70 bar wszystko hula jak talala. Wcześniej miałem starą pompę i po 2 sezonach przestał mi podnosić heder - podkreciłem zawór bez manometru i było ok - do chwili wymiany pompy (zimny olej heder podnosił natomiast o rozgrzaniu oleju heder dzwigał dopiero przy 1800 obr silnika). Po wymianie pompy pomost przy skręcaniu kierownicy trząsł się od jakiś drgań - nie wiem czego - szybciutko odkręciłem jeden wąż (rozdzielacz wysokiego ciśnienia) od siłownika skretu. podłączyłem manometr, kierownicą ktoś musi skręcać a ty patrzysz jakie ciśnienie u ustawiasz ok 160 - 170 bar. Jak macie złe ciśnienia na rozdzielaczach to albo coć nie działa jak należy, albo spoci sie wąż na zakuciu, albo pęknie. P.S. węże jesli zmieniam to kupuję take na 400 lub 600 bar - zwłaszcza od hederu. Zwykłe sa na 160 bar
  13. http://www.agrofoto.pl/forum/uploads/monthly_06_2012/post-15661-0-97267500-1340950071.jpg Co powiecie o takim patencie - mnie sie wydaje to rozwiązanie całkiem niezłe - ja koszę zboża w granicach prędkości bębna od 910 - 950 obr/min i jest ok. W praktyce przy młuceniu różnych rodzajów zbóż to ustawień prędkości bębna nie zmieniam, chyba że na rzepak. Przenica lubi się łupić w upalne dni - nie powiem, ale można rozplanować że w godzinach największego upału młucimy np jeczmień - no ale wiadomo nie zawsze jest tak jak sie chce. Poniekąd w moim przypadku rozwiązanie powinno się sprawdzić Pytanie takie - jaki zakład wykonuje takie rozwiązanie, i czy ma ktoś zdjęcia jak to wszysto wygląda w pełnej gotowości do żniw - wiadomo - odrzutnik z tej strony nie tylko młocarnię napędza Jestem z Wiekopolski - okolice Konina
  14. A mnie sie wydaje to rozwiązanie całkiem niezłe - ja koszę zboża w granicach prędkości bębna od 910 - 950 obr/min i jest ok. W praktyce przy młuceniu różnych rodzajów zbóż to ustawień prędkości bębna nie zmieniam, chyba że na rzepak. Przenica lubi się łupić w upalne dni - nie powiem, ale można rozplanować że w godzinach największego upału młucimy np jeczmień - no ale wiadomo nie zawsze jest tak jak sie chce. Poniekąd w moim przypadku rozwiązanie powinno się sprawdzić Pytanie takie - jaki zakład wykonuje takie rozwiązanie, i czy ma ktoś zdjęcia jak to wszysto wygląda w pełnej gotowości do żniw - wiadomo - odrzutnik z tej strony nie tylko młocarnię napędza Jestem z Wiekopolski - okolice Konina
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.

Agrofoto.pl Google Play App

Zainstaluj aplikację
Agrofoto
na telefonie

Zainstaluj