Kumpel zięciem został na kilkudziesięciu hektarach. Chałupa nowa, a on mieszka z żoną kilka kilometrów dalej na przedmieściach w mieszkaniu dla świętego spokoju. Dojeżdża na gospo jak do pracy i w takim układzie świetnie dogaduje się z teściami, a jak mieszkali pod jednym dachem to było wręcz odwrotnie. Początkowo teście psioczyli, że taka chałupa prawie pustą stoi, a że co to za gospodarz co nie mieszka na gospodarstwie, ale z czasem wyszło im to na dobre.