Tylko czy w takim bałaganie poradzi sobie siewnik na redlicach stopkowych. O tyle siewnik do kukurydzy może i nie powinien się zapychać, bo ma szeroki rozstaw, ale co z siewnikiem zbożowym?
No rurowy do takiego agregatu to raczej nawet nie ma co brać, bo ta robota nie będzie miała sensu. Praktycznie każdy wał z tych opcjonalnych byłby dobry, oprócz crosskilla i packera. Teownikowy i daszkowy są chyba najlepsze do tego typu agregatów. Gumowy też fajny, no ale tu już by była spora waga
Taki agregat bez problemu przykryje obornik przy robocie na 25 cm. Przynajmniej tak twierdzą użytkownicy takich agregatów. Zawsze można obornik najpierw przelecieć talerzówką, żeby go "przyorać".
No właśnie ja też bym chciał powoli puścić pług do lamusa Jedynie do uprawy łąk orać, no ale mojego ojca nie tak łatwo przekonać. W ogóle na piaskach, gdzie mam zmianowanie żyto-łubin-jęczmień, orka jest trochę przegięciem, bo po kilku dniach robi się pustynia. No u mnie jest 125 KM więc myślę że ten 2,4 m byłby idealny do uprawy na 25 cm. W niedalekiej przyszłości i tak muszę zmienić agregat ścierniskowy, więc to byłaby dobra okazja na kupno trzybelkowego
No i wiosenne bronowanie powinno wykonywać się zaraz po rozsianiu azotu, aby zniwelować praktycznie do zera jego utlenianie się do atmosfery. No ale w obecnych czasach, gdzie z pierwszą dawką leci się na przymrozkach, to ta opcja odpada całkowicie.
Co do perzu, to niestety bronowaniem na wiosnę go nie wytępimy. Jedynie tak jak wspomniał Thomas, możemy zapobiegać jego występowaniu, poprzez odpowiednie zabiegi. Jeśli ktoś po żniwach zostawia ściernisko aż do późnej jesieni i wtedy rypie to tylko na głęboko to można być pewnym, że będzie miał z nim problemy. No ale dla takich oprysk glifosatem po żniwach jest tak samo normalną rzeczą jak dla innych uprawa ścierniska od razu po żniwach.
Wiosenne bronowanie ma za zadanie głównie pomóc w rozkrzewieniu się ozimin. Z tym niszczeniem chwastów bronami to też nie taka łatwa sprawa, bo muszą być odpowiednie warunki
Ale co to za porównanie? Ten ciągnik za 100 tys będzie tyle samo warty co pług 5-skibowy obrotowy za 30 tys... Dajmy na to masz ciągniki 80-konne za 100 tys i za ponad 200. Pługi tak samo. Masz jakiegoś Euro-masza 5-skibowego za 30 tys i Kuhna czy Lemkena za prawie 100. Tutaj nawet nie ma co porównywać jakości
Jakość wykonania może i trochę spadła w porównaniu do modeli z przed kilku lat, bo ten 150S to raczej już nie to samo co EM100, ale to dalej bardzo dobre pługi.
Z tym, że by nie pokryło kosztów materiału siewnego to trochę przesadziłem, no ale i tak wliczając całość czyli uprawa i zbiór to jakies grosze tam zostaną. Ceny maszyn, nawozów i paliwa rosną, a ceny płodów rolnych wręcz przeciwnie. Dlatego dąży się do jak najwyższej wydajności, przy jak najniższych kosztach. Tak jak piszesz, trzeba znaleźć ten złoty środek, ale całkowicie bez chemii nie da się zarobić
Ale chwila... Jaka była średnia wydajność zbóż kiedyś a jaka jest dzisiaj? Jak nie opryskam na chwasty to też mi urośnie ta pszenica. Tyle, że nie wyda mi już tych 7-8 ton z ha tylko 4, jak nie mniej. Do tego nie posypiesz nawozu i nawet dwóch ton nie dostaniesz na takiej 3-4 klasie. W takiej uprawie w tych czasach to by się nie zwróciło nawet na sam materiał siewny. A gdzie paliwo i eksploatacja maszyn? No i oczywiście środków na życie byś już nie miał wcale. Kiedyś materiały potrzebne do prowadzenia gospodarstwa były dużo tańsze, dlatego nikt tak się nie przejmował jak mu ta pszenica dała tonę czy dwie mniej niż zakładał. Tak samo jak z bydłem. Kiedyś ktoś kto osiągał wydajność od krów mlecznych na poziomie 5 tys był kimś, teraz przy takiej wydajności nie ma już co za bardzo myśleć o rozwijaniu gospodarstwa. Ludzi do pomocy nie ma więc to kolejne koszty, bo trzeba zatrudnić pracownika, a kiedyś to na żniwa zjeżdżała się cała rodzina i bez trudu wszystko się ogarnęło.
Chwalił się chociaż ten Tadeusz co robi że nie ma chwastów i jakie osiąga plony?
Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żebym miał z roku na rok stosować coraz więcej nawozów sztucznych... Z chemią jeszcze bym się zgodził, ale tu też przeważnie stosowane są te same zabiegi co w poprzednich latach.
Pomorskie dzisiaj zalane słońcem. Co prawda z dnia na dzień robi się coraz chłodniej, ale na opady nie można narzekać Ale pewnie i u nas ten śnieg spadnie na święta
@Pszkot wniosek chyba prawdziwy, bo poza dronami czy samolotami, nie ma chyba możliwości aplikowania chemii w kukurydzy przy jej pełnym wzroście. A może jest chemia którą stosuje się na same larwy (pytam z ciekawości)?
Był o tym artykuł w agrofakcie. Koszt chemii to ok 100 zł/ha, w zależności od środków. Metoda biologiczna to od 150 do 250 zł/ha. Metoda ta niby jest dość skuteczna. Kruszynka wykłada się chyba na podstawie obserwacji lotów prosowianki. Wiadomo, metoda chemiczna jest tańsza i prostsza. Metoda biologiczna nawet jeśli byłaby skuteczniejsza, to rolnicy i tak woleliby sięgać po chemie ze względu na koszty.