Sumek widzę, że nie lubisz, gdy ktoś nie podziela Twojego zdania. Nie ja wymyśliłem zasadę kosztu alternatywnego, ale nie widzę przeszkód, żebyś ją zmienił i zapisał się w dziejach nauk ekonomicznych.
W takim razie licz zbóże po cenie wytworzenia, ale do kosztów wyprodukowania tucznika dolicz koszt alternatywny, który jest róŻnica między wyliczoną przez Ciebie kwotą, a ceną rynkową.
Gdybyś kiedyś coś budował, to firma bierze projekt, program do kosztorysowania i jedzie z koksem. I wszystko masz wyliczone co do grosza, ile kosztuje. I tam nikt nie liczy, że piasek będziemy mieć tańszy, bo wykopiemy na dziko pod lasem, cement też, bo szwagier jeździ cementonaczepą i może okazyjnie przywieźć. Paliwo do koparki też tanie, bo od tego samego szwagra oszczędności kupione. Takie liczenie do niczego nie prowadzi. I podoba mi się, gdy ktoś liczy zgodnie z cenami rynkowymi, bo spotkałem w życiu kilka takich osób i każda z nich do czegoś doszła. Tylko rolnicy sami siebie oszukują i myślą: aaa... policzę sobie taniej to i tak mi zostanie i tak. Czas to zmienić.