Skocz do zawartości

extrabyk

Members
  • Postów

    8394
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez extrabyk

  1. Co prawda to prawda ale trochę boli, że ci na górze tych organizacji wykorzystują prawdziwe zaangażowanie swoich "żołnierzy" i wyciągają dla siebie kasę, która powinna służyć ogółowi. Znam niestety kilka przykładów inwestycji ekologicznych w mojej okolicy i nie mogę się wnerwiać gdy wiem,że na przykład wieża widokowa do oglądania ptaków, których tam nie ma z paru "patyków" kosztowała prawie 100 tyś. i to jest cena samej robocizny bo materiał przekazało bezpłatnie nadleśnictwo. Potrafią za gruba kasę zasypać jakiś staw na dzikich łąkach równolegle z tym jak kopią w ramach jakiegoś programu stawiki w innych lokalizacjach...nie mówiąc już o WYCINANIU w pień kilkunastu ha. lasu i robienia na siłę łąki na terenach gdzie dzikich i nikomu nie potrzebnych łąk jest masa. To wszystko są miliony euro i złotych wywalone w błoto i nie mające nic wspólnego z ochroną przyrody. Cóż polityka i pieniądze rządzą tym zwariowanym światem ;[ Dobrze, że jeszcze jest kilku takich "wariatów" jak my
  2. extrabyk

    Salersy

    Niech się chowa zdrowo ! Mnie jednak bardziej zaciekawiła ta sztuka po prawej nad rowem...ta co ma dwie głowy :lol: a tam dalej z tyłu chyba leży Twoja Highlandka czy się mylę ?
  3. I tak trzymać Jak mają gadać to niech mają o czym i trzeba dbać o nowe tematy bo zaraz im się skończą i przestaną gadać Ja karmię w ten sposób od wielu lat. Mam pastwiska wokół domu więc warunki mi na to pozwalają. Efekty są pozytywne bo bez nawozów jakoś trawa rośnie i na dodatek jest ciągle "podsiewana" z nasion zawartych w sianie. Jedynie gdy są duże mrozy lub dużo śniegu to karmię w jednym miejscu bliżej domu i wodopoju żeby ułatwić stadu dostęp do wodopoju oraz sobie ułatwić operację karmienia bo nic przyjemnego nie ma w w wywożeniu bel na kilkaset metrów w śniegu po kolana i rozwijaniu ich w takich warunkach przy dużym mrozie i wietrze. Koniki Polskie polecam jak najbardziej bo mam i poza tym,że są potrzebne na pastwisku to pięknie wyglądają i są strasznie sympatyczne. Wytrzymują też bez problemu utrzymanie przez cały rok na pastwisku. Owce kameruńskie fajne i nie trzeba strzyc ale na zimę musisz mieć dla nich cieplejszy budynek. Proponuję Ci Rackie lub Wrzosówki bo im wystarczy wiata z trzema ścianami. Co do osła to też i się marzy ale jak jest coś tanio to daleko a jak blisko to cena zaporowa...no ale kiedyś w będzie Na koniec taka ciekawostka o ekologach i konikach od nich....w mojej okolicy jakieś tam towarzystwo przyjaciół ptaków (jest ich bardzo dużo w Polsce i wszystkie prawie się zwalczają bo konkurują o dużą kasę z Chujni Europejskiej) ma kilka działek, które za astronomiczne pieniądze od wielu lat kosi im jakiś usługodawca, który ekologom kosi pona 600 ha pod dopłaty. Znalazłem w necie ich stronę i wysłałem emaila z propozycją współpracy na działkach w mojej okolicy za przystępniejszą cenę oraz wspomniałem o tym iż chętnie przyjmę Koniki Polskie skoro oferują takowe do "adopcji" żeby wyjadały moje nieużytki, których mam sporo. Jaka była ich odpowiedź ? Otóż żadna...wystraszyli się,że ktoś może im kosić taniej i nie będzie kasy do podziału. Prawda jest taka, że różnych organizacji "ekologicznych" powstało i powstaje w Polsce bardzo dużo i wygląda na to,że ich prawdziwym powołaniem jest "wyciskanie brukselki" jak to Pawlak powiedział
  4. Potwierdzam,że zabezpieczenie kołkowe jest dobre tylko wtedy gdy na polu zdarzają się duże głazy ale dość rzadko ale jeśli jest sporo kamieni nawet mniejszych ale jednak zwłaszcza w suchych warunkach siedzących mocno w ziemi to tylko zabezpieczenie non-stop bo szlak trafia jak co kilkadziesiąt metrów trzeba przerywać orkę i wysiadać żeby ogarnąć wymianę śruby na nową. Przerabiałem to przez parę lat z obrotówką Krone. Później wiele lat orałem starym Kvernelandem na okrągłej ramie również z zabezpieczeniem kołkowym i tu było spore zaskoczenie bo nigdy nie zerwałem zabezpieczenia ani nie uszkodziłem lemiesza czy dłuta. Po prostu pług był stosunkowo lekki i wykonany z pancernych materiałów i wystarczyło, że cały pług podskakiwał. Orałbym pewnie dalej ale to był pług z końca lat 50-tych i poza lemieszami wszystkie części były bardzo drogie (im starsze pługi tym droższe elementy robocze a głównie odkładnice) U znajomego handlarza zobaczyłem bardzo fajnego Overuma a,że zgodził się na zamianę tego pługa na moje dwa stare to mam do dziś pług z którego jestem bardzo zadowolony. Orze nim od wielu lat często w bardzo ciężkich warunkach na usłudze a do tego pożyczam go sąsiadowi więc trochę dostaje u nas w kość. Gleby mocno zakamienione a mimo to jeszcze nie miałem w nim żadnej awarii ani w częściach stalowych ani w gumowych "byczych jajach". Są to bardzo popularne pługi i nawet jeśli komuś trafi się, że coś pęknie to bez problemu i dość tanio można kupić każdą część od handlarzy, którzy rozbierają i sprzedają maszyny na części. Można oczywiście kupić jakiś mniej popularny pług i to tanio ale w razie problemu czy wymiany elementów roboczych zaczyna być drogo lub trzeba coś "rzeźbić" i "patencić" a na to szkoda czasu i pieniędzy. Tak więc Overum to dobra propozycja zwłaszcza w zagonówkach. Pod względem ceny zakupu, kosztów eksploatacji i wytrzymałości ciężko o lepszy pług. Wspomniany przez kolegę wyżej Fiskars to w zasadzie jeszcze bardziej pancerny Overum i też wart polecenia ale jest ich dość mało w Polsce i wszystkie części, którymi różni się od Overuma będą droższe i cięższe do dostania. Kolego czytaj uważniej...kolega wyraźnie napisał,że szuka pługa do 5 tyś....jeśli znajdziesz gdzieś na zachodzie pług z zabezpieczeniem non-stop, który kosztuje po przyjechaniu do Polski do 5 tyś. zł. i zaorał mniej niż te tysiąc ha to masz u mnie flaszkę Masz nowy pług i się na razie ciesz,że Ci wszystko chodzi jak należy...ale po jakimś czasie zobaczysz ile kosztuje uszczelnianie siłowników, które w efekcie nie na długo się zdaje bo wyrobione są już tłoczyska i cylindry siłowników po tysiącach cykli unoszenia i opuszczania korpusów na zakamienionych ziemiach Skandynawii (stamtąd przyjeżdża większość z zabezpieczeniem non-stop) a do tego koszty regeneracji lub wymiany na nowy akumulatora hydraulicznego. Tak więc po co komplikować sobie życie zwłaszcza gdy ma się ograniczony budżet. Jest jeszcze jeden ważny temat odnośnie zabezpieczeń w pługach. Otóż chodzi o szybkość reakcji i siłach działających na ciągnik w chwili natrafienia na przeszkodę w ziemi. Najszybciej działa kołek, który pęka w ułamku sekundy gdy tylko napotka opór większy od jego wytrzymałości. Przy tym zabezpieczeniu mimo dużej szybkości działania najbardziej dostaje po d*pie TUZ ciągnika bo następuje mocne uderzenie, którego nic nie amortyzuje. Trochę wolniej działa resor,sprężyna, guma i inne mechaniczne zabezpieczenia. Sporo mniejsze są też siły działające na TUZ. Najwolniej działa hydraulika ale jest najbardziej łagodna dla układu zawieszenia i całego ciągnika. Tak naprawdę jedynym dużym plusem hydrauliki jest możliwość płynnego regulowania twardości zabezpieczenia w zależności od warunków polowych. Hydraulika działa na tyle wolno,że jeśli ktoś orze z prędkością 9-10 km./godzinę co obecnie zdarza się dość często to mimo, że pług ma zabezpieczenia to zdarzają się poważne awarie bo zabezpieczenie nie zdążyło.
  5. Ach my pionierzy polskiej wsi B) Nawet się zastanawiałem gdzie Cię wcięło i czemu jeszcze nie komentujesz "eksperymentu" kolegi Startom no i chyba tym myśleniem Cię tu ściągnąłem a tak na marginesie stosujesz taki system zimowego karmienia czy robisz to bardziej tradycyjnie ?
  6. Lać dobre paliwo, wymieniać oleje i smarować tu i tam a będziesz zadowolony z tego ciągnika. Zresztą miałeś już MFa to wiesz co i jak a ten model jest pod każdym względem jeszcze lepszy od poprzednich mimo dość małych różnic. Seria 4xxx to następca i w podstawowych wersjach też nie ma z nim problemów ale z racji wyższych roczników i dobrej opinii są jednak droższe od serii 3xx. Tak więc nie żałuj tylko ciesz się z tego co masz i "będzie pan zadowolony"
  7. Raczej każdy by tak chciał ale im szersza skiba tym młodszy pług a więc i większa cena. Myślę,że do tej klasy ciągnika to dobry wybór właśnie ze względów ekonomicznych. W miarę rozwoju kolega zmieni ciągnik i pług na nowsze czego mu życzmy a na razie niech mu ten służy jak najlepiej.
  8. extrabyk

    Fliegl

    Plusem tego typu "ładowacza" jest to, że może pracować na przednim i tylnym TUZie w zależności od posiadanego ciągnika i warunków w jakich musimy coś upychać bo jak wiadomo przy pracy tyłem jest mało wygodnie ale bardzo wzrasta manewrowość w ciasnych przestrzeniach. Ważne jest też to,że jeśli jest w gospodarstwie kila ciągników to można tym pracować każdym z nich (z uwzględnieniem zaleceń nie mieszania olejów hydraulicznych) w zależności od tego, który jest akurat wolny lub zwyczajnie na chodzie. Wielu rolników już się przekonało o tym,że jak się ma jeden ciągnik z ładowaczem i ten ciągnik ma nawet małą usterkę to jeśli się nie ma dobrego sąsiada z takim zestawem to jest problem. Przy tym "ładowaczu" taki problem nie istnieje.
  9. Seria 3xxx to bardzo fajne ciągniki ale jak są już wylatane a które nie są to więcej z nimi problemów i to kosztownych. Natomiast seria 3xx to chyba najlepsza seria w historii MFa w klasie ciągników 60-90 KM. Prosta w obsłudze oraz w naprawach. Najważniejszą różnicą w porównaniu do starszych serii 1xx, 2xx, 5xx i 6xx z których się ta seria wywodzi jest to, że ma pompy hydrauliczne zębate przy silniku z prawej strony a nie tak jak do tej pory bardzo dobre ale drogie pompy tłoczkowe upakowane na dodatek w w skrzyni biegów tuż przed tylnym mostem. Do tego bardzo fajna jak na tą klasę ciągnika kabina gdzie siedzi się sporo niżej w stosunku do tego co we wcześniejszych seriach a to przekłada się na komfort bo zwłaszcza w lekkim ciągniku im wyżej się siedzi tym większe siły działają na nasze kręgosłupy. Sam ciągnik też jest dość niski co powoduje,że nadaje się jako ciągnik do prac w niskich budynkach. Dzięki temu,że z przodu szyba nie ma żadnych poprzeczek jest super widoczność. Po dodaniu rewersu (mechanicznego) przy kierownicy ciągnik stał się bardzo dobry do prac z ładowaczem. Te wszystkie zalety docenili zachodni farmerzy i te ciągniki są dość rzadko sprzedawane a jak już to ceny są bardzo wysokie. Owszem zdarzają się tanie ale to egzemplarze już bardzo dobite lub z poważną usterką, którą polski handlarz usunie "na sznurki" aby tylko sprzedać i zarobić. Na ciągniku w idealnym stanie z tej serii nie da się zarobić bo taki egzemplarz już na zachodzie jeśli jest do kupienia to w przeliczeniu na złotówki ciężko o cenę niższą niż 50 tyś. a gdzie zarobek importera ? To samo jest ze wspomnianą przez kolegę wyżej serią 90 ze stajni Fiata. Seria obejmowała ciągniki od 60 do 180 KM. i są to do dziś pancerne ciągniki, które w idealnym stanie potrafią na zachodzie kosztować dwa razy więcej niż coś z młodszych o 10-15 lat serii w podobnym stanie. Co do części to już nie ma problemu a zwłaszcza do ciągników takich jak te popularne serie. Wszystko jest do dostania choćby z oferty Granitu. Jedynym wyjątkiem są części do skrzyń biegów ale to jest problem wszystkich zachodnich marek.
  10. No dokładnie tak samo myślę. Na polu nie przeszkadza to zupełnie a miękka ziemia przejmuje na siebie całe "kopnięcie" układu i przez to cały układ przeniesienia napędu jest odciążany. Problem jest właśnie na łące czy właśnie trawniku bo niszczenie ukorzenionej i w pełni rozwiniętej darniny nie jest niczym dobrym pod każdym względem. Natomiast na twardym czyli betonie czy asfalcie prawie całe obciążenia idą na wszystkie tryby i płytki sprzęgła biorące udział w przekazaniu napędu. Swoje też dostają opony i jak ktoś dużo pracuje na utwardzonych placach to opony będą znikać w oczach. Ciekawą sprawą w Kubotach jest natomiast włączanie i wyłączanie napędu 4x4. bo wszystko przebiega płynnie, cicho i bez jakichkolwiek szarpnięć co w wielu ciągnikach innych marek pozostawia jednak do wiele życzenia. Do tego bardzo dobrze są zgrane przełożenia i dzięki temu można włączać-wyłączać napęd oraz z niego korzystać nawet przy dużych prędkościach. Jest to bardzo przydatne przy transporcie na drogach gruntowych w terenie ze sporymi pagórkami.
  11. Dokładnie, jest szybciej a więc i taniej bo jak maszyna stoi to nie zarabia. U nas tego typu usługi dopiero się rozwijają a na zachodzie to już norma. Niestety profesjonalne wytaczarko-napawarki mobilne są drogie a żeby móc robić tego typu usługi trzeba mieć kilka bo jedna może robić przy otworach od pewnej średnicy do pewnej średnicy. Robi się z tego dość pokaźna suma więc nawet profesjonalne i duże serwisy maszyn budowlanych i rolniczych nie mają tego sprzętu. Tak więc większość potrzebujących zregenerować jakiś otwór w sprzęcie rolniczym czy budowlanym musi wozić maszyny lub duże elementy tych maszyn do stacjonarnych maszyn. To wszystko bardzo wydłuża przestój maszyny i podnosi koszty. Cała nadzieja w tym,że nadal będzie się to rozwijać i będzie przybywać tego sprzętu i fachowców umiejących z niego korzystać. Technologia jest w sumie dość prosta i bardzo dobra pod wieloma względami.
  12. Mam od paru lat Overuma na "byczych jajach" i polecam jak najbardziej. Orzą bardzo ładnie i idą lekko. Zabezpieczenia działają bez problemu i tylko smarujesz ponkty smarowania i wymieniasz wytarte elementy. Nigdy nie zdarzyło mi się czegoś w nim złamać czy zgiąć mimo, że kamieni mam dużo i są to duże kamienie. Zabezpieczenie hydrauliczne jest o tyle lepsze,że ma możliwość płynnego regulowania siły "zrywającej". Jednak hydraulika po wielu latach ma prawo gdzieś tam puszczać i trzeba regenerować, uszczelniać itp.itd. a to generuje niepotrzebne koszta. "Bycze jajo" nie ma takich problemów. Resor w Kvernelandzie też jest bardzo dobry ale ciężko będzie Ci kupić dobrego Kvernelanda w cenie do 5 tyś. a Overuma kupisz. Obie te marki są dość tanie w utrzymaniu ze względu na dużą popularność. Jak będziesz szukał to odpuść sobie starszy model z kutym ciężkim nie obracanym dłutem bo to bardzo mocne rozwiązanie ale części robocze będą droższe...im starszy pług tym części droższe niestety. Tak więc szukaj modelu z dokręcanym obracanym dłutem. Da się go ustawić na 45 cm. na korpus. Idzie wtedy lekko i ładnie kryje a do tego sporo zabiera jak na 3 skiby i orka idzie dość szybko. W sprzyjających warunkach da się przekroczyć 0,75 ha./godzinę. Jeszcze jedna sugestia...wybieraj taki, który ma wszystkie kroje przy każdym korpusie. To powoduje,że orka nawet w ciężkich warunkach idzie dobrze i ładnie wygląda. Dużo handlarzy zdejmuje te kroje a potem sprzedają je oddzielnie żeby dodatkowo zarobić ;[
  13. Jeśli jest to ostatnia wersja po modernizacji z dźwignią biegów po prawej i rewersem mechanicznym przy kierownicy to pleci ok. 37km/godzinę a jeśli starszy to ok. 32km/godzinę. Wajchę do przełączania hydrauliki to tylko w MFach z Ursusa spotkasz bo te dziady potrafili kupić licencję ale nie potrafili wyprodukować ciągnika tak jak w oryginale tylko wprowadzili masę oszczędnościowych zmian.
  14. No właśnie na tym polega taka naprawa,że naprawia się na maszynie. Dzięki temu nie trzeba organizować drogiego transportu całej maszyny do warsztatu. Z Mazur to i tak trochę za daleko na taka usługę bo jak trzeba zrobić jeden czy dwa otwory to z dojazdem wyjdzie za drogo.
  15. Za daleko bo ja z Podlasia a czasem by się przydał kumaty fachowiec z mobilną wytaczarką.
  16. 62 KM. i czwórka obrotowa :blink: Ile ten pług waży ? Jaka szerokość na korpus ? Jaka cena ?
  17. extrabyk

    Fliegl

    Cena raczej mniej przyjazna
  18. W jakim rejonie działacie ?
  19. Seria 3XX bardzo udana i powinieneś być zadowolony ! Mam do zbycia 698 bez przedniego napędu. Jest w nim trochę do ogarnięcia ale cena atrakcyjna
  20. extrabyk

    Angusy I kozy

    Podobną rolę u mnie pełnią konie. Też wyjadają sitowie. Dodatkową zaletą koni jest to,że nie wyjdą przez taki płot jaki mam dla bydła czyli drut na wysokości kolana i taśma na wysokości pasa. Dla kozy taki płot to żaden płot Wadą koni jest to,że zwłaszcza przy większym stadzie bydła nie da się ich trzymać razem na jednej kwaterze z bydłem bo jak galopują to stado też chce i robi się tak sobie bo koń zatrzymuje się w miejscu a krowa już nie i płoty lecą...to już przerabiałem. Jak Ci się kozy całkiem zintegrują z Angusami to będą im na grzbiety wskakiwać bo koza uwielbia górować nad otoczeniem i innymi zwierzętami więc będzie wesoło.
  21. Hehehe a chwilę później już głaskałeś te "potwory"
  22. Zawsze staram się tłumaczyć logicznie ale albo mi nie zawsze wychodzi albo z innego powodu nie wszyscy rozumieją Ja z kupionych parę lat remu tulejek jestem zadowolony i kupiłem całe bolce na KAT 2 tylko dlatego żeby się nie bujać z tulejkami i nie pilnować żeby się nie pogubiły. Tak dla formalności dodam jeszcze jeden przykład ze swojego podwórka. Kupiłem kiedyś ciągnik 140 KM, który nie miał haków tylko normalne kule ale KAT 3. Poprzedni właściciel w Polsce (którego zresztą znałem tak jak i ten ciągnik od dawna) a raczej jego pracownicy włożyli tulejki wycięte z jakiejś rurki i tak sobie korzystali z tego larami. Rurki przez ten czas tak się sklepały, że jak musiałem je usunąć żeby podczepić ciągnik to maszyny z KAT 3 to ile się namordowałem i nakląłem to tylko ja wiem.
  23. Też mam model M7060 tyle,że w wersji ROPS czyli bez kabiny. Też od początku uparłem się na oryginalny ładowacz Kuboty czego nie żałuję mimo wielu zawirowań z tego powodu. Już gdzieś o tym pisałem. Diler miał problem z zamówieniem ładowacza w centrali w niemczech a jak już przyszedł to z mocowaniem do wersji kabinowej i znów wszystko się przeciągało. Zrobiłem małą aferę i diler Adrol z Wiśniewa koło Zambrowa oddał mi do dyspozycji jako ciągnik zastępczy jeden ze swoich ciągników demo. Był to model M110GX z ładowaczem MX sterowanym hydraulicznie. Trzeba więc przyznać,że co prawda musiałem o to się trochę "poszarpać" ale w końcu diler stanął na wysokości zadania i dostarczył mi ciągnik z wyższej półki. Kompletowali mój chyba ponad miesiąc i tyle czasu korzystałem z M110GX dzięki czemu mogłem też poznać ten model oraz ładowacz MX, który nie przypadł mi do gustu z wyjątkiem sterowania joystikiem przy pomocy niskiego ciśnienia hydraulicznego tak jak to jest w sprzęcie budowlanym. Dzięki temu sterowaniu ma się bardzo precyzyjną kontrolę nad ładowaczem. Oryginalny ładowacz znałem tylko ze zdjęć i filmików w sieci. Bardzo sympatyczny i uczynny sprzedawca z Adrolu odnalazł posiadacza starszego modelu M7040 z takim samym ładowaczem czyli LA1154, który został kupiony u poprzedniego dilera na Podlasie. Miałem kawałek drogi ale pojechałem i to co zobaczyłem na żywo utierdziło mnie w przekonaniu,że tylko ten ładowacz spełnia moje oczekiwania jako osprzęt do współpracy z ciągnikiem Kuboty. Ostatnie prace montażowe przebiegały w serwisie tak szybko i nerwowo, że otrzymałem ciągnik z odwrotnie działającymi wszystkimi funkcjami ładowacza. Co ciekawe po telefonie do serwisu oni upierali się,że Kubata tak ma...no ale ja też się uparłem i przy pierwszym przeglądzie po 50 godzinach wszystko zostało poprawione. Być może podobnie jest z tym rewersem. Czyli kompetentny mechanik pewnie mógłby ten jak pisze kolega Hubertuss prymitywny rewers również wyregulować. Zgadzam się też z kolegą Hubertussem w tym, że gdyby namierzyć ze dwa, trzy ciągniki Kubota w których rewers działa bardziej delikatnie to mogło by to być podstawą do jakiś roszczeń z Twojej i innych mających ten problem strony. Podobnie jak rewers również sprzęgło działa w tych ciągnikach dość agresywnie tyle tylko,że sprzęgło można jakoś jednak kontrolować delikatnością lewej stopy a rewersu już nie. Z moich obserwacji po ponad 200 godzinach pracy na tym ciągniku wynika,że rewers zrywa przyczepność najmocniej gdy ciągnik nie ma obciążonego tyłu a na ładowaczu jest jakiś ładunek. Do załadunku ziemi zawieszałem z tyłu kosiarkę bijakową o wadze ponad 500 kg. i przy włączonym przednim napędzie wyraźnie reakcja rewersu zmieniała się na korzyść więc niska masa ciągnika do tak zestrojonego rewersu to też fakt. Nie zauważyłem jednak jak do tej pory różnic o których piszą inni czyli zależności od temperatury oleju w skrzyni biegów. U mnie na zimno czy na ciepło rewers działa tak samo. Możliwe,że Kubota zmieniła coś w konstrukcji rewersu po tym jak występowały jego awarie w poprzedniej serii 40. Z tego co opisałeś u Ciebie problem z działaniem rewesu jest chyba poważniejszy niż u mnie bo ja już przywykłem mimo, że normalnie czepiam się wszystkiego co mi nie pasuje Dodam,że w serii GX mimo,że rewers jest tam sterowany elektro hydraulicznie to rewers jest również dość agresywny jak na moje odczucie. Na koniec cytary z folderu Kuboty : "wygodny rewers hydrauliczny stosowany seryjnie w modelach M6060/M7060 zapewnia PŁYNNĄ i nie wymagającą wysiłku zmianę kierunku jazdy" "zastosowanie zatopionego w kąpieli olejowej wielotarczowego sprzęgła mokrego. Takie rozwiązanie zapewnia PRECYZJĘ sterowania oraz większą trwałość" " Wystarczy przekręcić zółty włącznik aby uruchomić niezależny wałek odbioru mocy... ŁAGODNE załączanie oznacza PŁYNNE uruchamianie nawet ciężkich urządzeń". Wszystkie napisane wielkimi literami określenia nie pokrywają się niestety w mniejszym lub większym stopniu z prawdą. Myślę, że właśnie te rozbieżności między stanem faktycznym a materiałami reklamowymi powinny być podstawą do działań roszczeniowych w stosunku do serwisu Kuboty w Polsce a nawet samego koncernu Kuboty w Japonii. Problemem są w tym wypadku pieniądze bo jak sam napisałeś "do sądu to drogo". Ogólnie jestem z ciągnika i ładowacza bardzo zadowolony gdyż spełnia wszystkie moje potrzeby a do tego jest bardzo ekonomiczny i przyjazny w obsłudze. Tym bardziej trochę denerwujące jest to,że kompetencje serwisów są dość niskie i jakoś mnie nie pociesza fakt,że w przypadku innych marek jest podobnie bo wszyscy chcą sprzedawać a nikt nie chce naprawiać...
  24. Nie wiem czy z Allegro jest OK. Chodziło mi o pokazanie możliwości i o co mi chodziło. Sam przez parę lat korzystałem z takich gotowych tulejek przy glebogryzarce. Przy pracy na kamieniach, cegłach itp. rzeczom siedzącym w ziemi (rekultywacja starych siedlisk gdzie pełno pozostałości starych fundamentów) Tulejki wciąż trzymają wymiar. Zaraz po kupnie musiałem je trochę skrócić bo mi nie pasowały na otwory na zawleczki i okazało się, że tarcza kątówki wcale lekko w to nie wchodzi więc nie jest to "zwykła rurka". Podobne doświadczenie mam z różnymi bolcami itp. wyrobami do zabezpieczania czy zaczepiania maszyn. Ceny tych wyrobów w sklepach są dużo niższe nich ich wykonanie usługowo u tokarza. Są tanie nie dlatego,że totalnie tandetne tylko dlatego, że ich wykonanie w Indiach (podobno tam wykonuje się większość tych potrzebnych wszystkim detali) gdzie robocizna jest bardzo tania w stosunku do tego co jest w Europie. Można dać kawałek rurki tak jak można włożyć kawałek śruby zamiast zawleczki...tylko po co skoro są gotowe i do tego tanie wyroby dobrej jakości, które można kupić w każdym sklepie mającym w ofercie wyroby to co oferuje Grene, Granit lub Sparex.
  25. Zawsze trzeba próbować czegoś innego. Nie zawsze się uda ale to co wychodzi daje jeszcze więcej satysfakcji. Normą niestety jest, że większość z naszego otoczenia nie toleruje zmian i dobrze jeśli się tylko śmieją. Ci, którzy nie są nam życzliwi będą się cieszyć gdy nam się noga powinie a jak nam coś wyjdzie to się dopiero wnerwiają i zawiść rośnie. Takie życie. Dobrze,że są też ci życzliwi i nawet jeśli jest ich zdecydowanie to i tak są dużo więcej warci niż całe stada zawistników i szyderców. Dzięki internetowi różne nietypowe pomysły mają szansę na pokazanie się na dużo większą skalę niż tradycyjnie tylko op sąsiedzku a przez to jest duża szansa na to,że przybywać będzie tych co nie boją się eksperymentów w swoich gospodarstwach również dzięki portalowi AF.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v