ależ owszem, mylisz, stosujesz wykładnię stosowaną przez księży, a nie wynikającą z prawd wiary
"gdzie dwóch albo trzech modli się w imię moje, tam i Ja jestem pośród nich" - wystarczy zwykła modlitwa rodzinna
natomiast nie przynosi to kasy kaście, która postanowiła lekko żyć za pieniądze "baranków"
ustanowiono więc mocą "cezara rzymskiego" prawo, że musisz uczestniczyć w obrzędach i składac ofiary, zauważ, że większość z tych obrzędów, do których nagania kościół powstała conajmniej 500 lat po śmierci Jezusa
w początkach chrześcijaństwa do około połowy 4 wieku naszej ery każdy ochrzczony mógł sprawować ofiarę eucharyztyczną, a zbierano się zazwyczaj w czwartki raz w miesiącu
tak samo każdy ochrzczony może ochrzcić inną osobę, która chce przystąpić do kościoła, a przypominam, że kościół to wspólnota wierzących, a nie kler i grono tuptających do budynków, nazywanych "świątyniami"
dlatego po prostu mylisz pojęcia
nadmienię tylko, że do końca XIX wieku wierni mieli zakaz czytania samodzielnie i studiowania Pisma Świętego, a jedynie mieli słuchać i przyjmowac te fragmenty, które wykłądał kapłan na mszy świętej, de facto Pismo Święte było książką zakazaną