to wszytsko jest "śmieszne" do momentu, aż jakies nieszczęście, np wypadek czy kradzież dotknie kogoś wam bliskiego i nagle "nie ma świadków czynu"
wszyscy wiedzą kto, ale nikt nie chce być tym piętnowanym "donosicielem", u mnie w ten sposób 30 lat temu zginął człowiek pod kołami samochodu
wszyscy wiedzą, kto był świadkiem, kto kierował, ale ciągle jeden na drugiego się oglądał i tak sprawa została umorzona z powodu "braku świadków i dowodów"
krzyż przy drodze stoi do dziś i będzie stał, dopóki rodzice tego chłopaka będą żyli