W jakim najgorszym człowieku, rzuć to w pizdu i za rok napiszesz, że to była najlepsza decyzja.
Oby nie było to nic groźnego i skończyło się tylko na strachu
Jeśli dojdą operacje, czy chemia to na pewno Cię osłabią, ojców zajeździsz i tyle z bogactwa będzie.
U mnie bez mojej pomocy w oborze toczyło się to dwa msc, ochłonąłem, na trzeźwo przemyślałem i złożyłem wypowiedzenie i koniec.
Do przezwyciężenia choroby potrzeba siły i chęci walki, a jak będziesz miał z tyłu głowy, że jesteś w szpitalu, a oni tam flaki z siebie prują to nie pomoże. Na krowach świat się nie kończy, ja już tyle opcji przeszedłem, że nie straszne mi przeżyć z czegokolwiek aby tylko zdrowie i wsparcie mentalne od drugiej połówki..
teraz rzucam całkiem hodowlę i ziemniaki i idę na etat bo takie mam od kilku lat głupie zachcianki... Jak się nie powiedzie to znowu co innego do głowy wpadnie.
Żyj tak żebyś nie był niewolnikiem ani danej pracy ani kogoś z rodziny czy otoczenia, a już na pewno nie stawiaj nic ponad zdrowie i życie.
Trzymaj się i walcz 👍