Próba opryskiwacza. W poplonie, aby kolein w uprawach nie narobić. 18 m. , 2000 l. oraz hydrauliczne lance, to już trochę robota powinna pójść szybciej. Jeśli się coś nie rozleci oczywiście.
Wtedy zazwyczaj starcza wody na dwa porządne pokosy, a trzeci to sprawa losowa. Dwa pierwsze najważniejsze. One idą w pryzmę. Trzeci to zazwyczaj cięcie pielęgnacyjne, ale za to potem można zebrać czwarty jak popada. W tym roku był i piąty. Chociaż trzeci wyglądał tak.
Poza moim zasięgiem wyobraźni(dla mnie), ale kilu ludzi tak żyjących spotkałem. Więc się sprawdza pewnie.
W sumie, jeden z kolegów, ze szkoły podobnie się wyprowadził, na drugą wieś, ale już ściągnął pod nowy dom połowę gospodarstwa.
Siano z dzikich tuzów jałówki i cielaki wpierniczają aż miło. Też bez nawozów było. Tylko pogoda była świetna na sianokosy. Widać wręcz jak wysychało na słońcu.