2 lata temu wziąłem 2ha łąki w dzierżawę od takiej babki, i podczas pierwszego koszenia pyta się czy coś bym jej jeszcze dopłacił za dzierżawę a ja odpowiadam jej, "proszę Pani, pani dostaje do tych 2 ha ponad 1500 zł z tytułu dopłat za samo siedzenie na tyłku, pani myśli że ja miliony zarabiam na tej łące? jak robię 2 pokosy to zarobek mam z jednego z dobrymi wiatrami i to wcale miliony nie są bo jak pani widzi dalej jeżdżę starymi gratami, jeśli pani chce to może pani po mężu przejąć pałeczkę, i zobaczymy czy warto dopłacać do dierżaw łąk. a jeszcze kilka razy tam im ciągnikiem pomogłem, nie dużo ale za sam koszt ropy, druga akcja podobna, ale 3,5 ha zaczął się gościu cwaniaczyć to ja powiedziałem tak, każdy kto miał bydło już tą łąkę miał, jak znajdziesz kogoś na twoich warunkach na moje miejsce to zadzwoń, od 4 lat nie wrócił do tematu, ( a za tą też dopłaty bierze właściciel, + 2 baloty siana) i też jak trzeba to pomagam, a znów już u mnie w okolicy jest tak poustawiane że nikt nikomu po chamsku dzierżaw nie odbierze bo łąki są tak usytułowane że są 3 wjazdy na krzyż i każdy jest zależny od każdego więc w ramach dobrej atmosfery i przyzwoitości nikt nilkogo nie podkopuje, oczywiście na łąkach, bo jeśli chodzi o pole to są wariaci i można by książki pisać o wariactwach, np jak jedno pole w jedną wiosnę było zasiane 3 razy przez 3 inne osoby itp