Małymi kombajnami to ludzie kosza u siebie i niektórzy ewentualnie potem na zarobek. Dużymi kombajnami to kto Ci na parę hektarów przyjedzie, jak sam ma albo w ch*j swojego, albo do kogoś dużego na setki hektarów jedzie na zarobek. Jaki by nie był usługodawca, jeśli ma swoje pole, to zawsze najpierw będzie kosił u siebie, a Ty będziesz ostatni. Parę lat temu objechałem 13znajomych i nikt nie chciał przyjechac. Rok później kupiłem swojego zloma. Ile by nie trzeba było przy nim grzebać i pod nim lezec- jest swój i kosze kiedy chce.
A tak to zawsze - aaaa najpierw muszę sobie skosić, aaaa mam słaba jedna oponę, asfaltem nie pojadę, aaaa nie mam kombajnisty, aaaa akurat się zepsuł. A jak już ktoś przyjechał, to albo było się tym ostatnim, albo się akurat k**wa u mnie zepsuł i czekaj aż właściciel się zbierze żeby go naprawiać(a że u siebie skosił, to mu się nie chce), a to na odpier**l koszenie - ściernisko w kolana, albo zielono za kombajnem, no bo przecież u siebie tak kosił, to i mnie też nie trzeba nic ustawiać itd itd. Raz mi się tylko udało że akurat znajomy co ma więcej pola miał wynajęte parę kombajnow i akurat u niego kończyli to mi jeden podesłał i jeszcze przyczepę duża pożyczył, bo sam bym nie nadążył odbierac.
Sto razy wolę leżeć pod tym gównem, klnąc na niego, narzekać itd niż łazić po ludziach i za własne pieniądze prosić się, żeby ktoś przyjechał mi skosił.