Tamten jeszcze ma tydzień czasu, potem idę się do wujka poskarżyć
Ja mam tak samo.
A w ogóle to ile coś takiego cenić?
Dziś zrobiłem ten jeden kurs - pierwszy i ostatni raz jechałem z przyczepka w taka niewyraźna pogodę. U nas odwilż, a po drodze w dwóch miejscach lod. W jednym się kompletnie nie spodziewałem - wyjazd z wioski, w wiosce woda na asfalcie, ja dojeżdżam do zakrętu, z naprzeciwka auto a mi smochid i przyczepka zaczyna rzucać. Osralem się nie na żarty. Potem w jeszcze jednym miejcu to samo, ale tam się już spodziewałem - zjazd z górki w lesie. Też było czuć, że ciągnie auto, ale jakoś poszło. Jak wracałem, to chłopaki przód w jakiejś.mazdzie sobie rozbili w tym miejscu. Poszli na lewy pas i w pobocze, nie wiem czy tylko w zmarznięty śnieg, czy drzewo przychaczyli, ale zderzak odpadł i jedna lampa widziałem rozbita. Tak czy siak wyszło 500kg. W sumie 560, ale dziad obciął mi 60 kg, gdzie w poprzednie dni, jak był kto inny na słupie, to po 20obcinal. Choć ostatnie dwa kursy nie obciął nic, więc wyszedłem na zero. 3t sprzedane, przyczepka z autem umytą, można jechać pić.