Sami tutaj mistrzowie ekonomii z dobrze rozwinietymi gospodarstwami, mysle ze troche inaczej podchodzilibyscie do tematu gdybyscie musieli sie najezdzic za kombajnem x kilometrow i nagle z bolem ktos sie zgadza do Was przyjechac pod warunkiem ze wykosi siebie i uslugi w okolicy. Przy pogodzie takiej jak rok temu czesci jak nie calosci plonow byscie nie zebrali. Liczac srednio 300 zł/ha kombajn wydajnosc Z056/E512 na 10 ha masz 3000 zł rocznie, E512 kupisz za 12-14 w dobrym stanie, dalej kazdy sam sobie musi przeliczyc czy mu sie to opłaca, a jesli jest okazja chwycic uslugi u sasiada to jeszcze lepiej. Pomijam juz wspomniany komfort psychiczny, ze jest pogoda wsiadasz i kosisz, ale tez nie przesadzałbym że kilkudziesiecio letnie kombajny to złomy które trzeba 3 dni naprawiac zeby jeden dzien kosic. Podejrzewam że wiekszosc, jesli nie wszystkie, z tych dobrze rozwinietych gospodarstw mialy w swoim stadzie rzechy, ktore ponoc trzeba tak "mocno klepac" zeby cokolwiek zostalo w kieszeni.