http://www.arimr.gov.pl/fileadmin/pliki/wnioski/PROW_2014_2020/MGR/2016/AAA/Zalacznik_1_B_Plan.pdf
@piratqwert
1,5 ha ziemniaka jadalnego i około 6,5 ha pszenicy ozimej na ziarno lub i mniej - wiele zależy od regionu, gdzie się mieszka, załatwia temat.
Wartości współczynników masz już podane w euro. Kurs euro do takich spraw musi być przecież stały - "zafiksowany".
Męczysz Pawstacha za ten traktor, teraz ja Ciebie pomęczę.
Ten traktor to taka w sumie koza a nie potwór (pawstach - nie obraź się).
Co mu po tej mocy jak ten traktor nie ma ani jakiegoś większego rozstawu osi, ani jakiejś większej wagi - np. już w okolicy 5 t, a i tylny podnośnik jest proporcjonalny w możliwościach do jego gabarytów. Już każdy lepszy agregat talerzowy czy brona talerzowa z talerzami 560-620 mm i o dużej odległości między rzędami talerzy (90, 100, 110 cm), i z cięższym wałem niż rurowy czy strunowy, będzie powodował duże ryzyko, że przód traktora będzie się odrywał od ziemi... albo od razu, albo w trakcie pracy, o ile tylny tuz by go w ogóle podniósł.
Jakby miał kupić jeszcze mniejszy traktor, za nie wiele już mniejsze pieniądze, to powoli trzeba by się było kierować w maszyny niewiele większe od tych, które są optymalne pod 60-tkę. A za jakie grzechy, user ma obrabiać swój 10 ha areał np. w tydzień czy nawet kilkanaście dni, a nie 1-2 dni, jak on musi jeszcze gdzieś pracować. Bo przecież ze swojej gospodarki opartej na zbożach i ziemniakach się nie utrzyma.
Na dodatek teraz jest jeszcze trend na konstruowanie coraz to cięższych i stawiających coraz większy opór maszyn. Kupić za przeszło 100-120 tys. zł netto małą prukawkę - jeszcze może na dodatek 3 cylindrach, to jest imo strzał w kolano.
Inna jeszcze sprawa - jaką to jeszcze jakość przedstawiają najtańsze traktory. Co z tego, że przyoszczędzi kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tys zł. i dodatkowo np. kilkaset zł na każdym serwisie, jak z dużo większym prawdopodobieństwem może wydać kilka lub kilkanaście tys. zł na naprawy i jeszcze dodatkowo tracić czas i nerwy? Małe zabawki wcale nie mają tanich części. A jak coś się stanie, to męcz się z serwisem, aby dokonał naprawy, najlepiej w ramach gw, gorzej jak gw. już upłynie albo serwis będzie próbował odwlec naprawę poza termin gwarancji. Inna jeszcze rzecz - czy serwis sobie poradzi z naprawą (a na początku - czy serwis cię nie oleje, nie zbędzie na dzień dobry, czy nie powie TTTM i idź sobie pan stąd), czy będzie wiedział jak się za to zabrać (a to wcale nie jest nic pewnego, tym bardziej dla mniej popularnych traktorów danego producenta), czy naprawa będzie skuteczna - przecież jeżeli wystąpi wada fabryczna, to awaria może się powtórzyć. A traktor może stać i tygodniami, i miesiącami jak serwis nie będzie wiedział co i jak zrobić albo od czego zacząć (albo jeszcze co gorsze będzie wymieniał z marnym skutkiem części na chybił trafił i próbował obarczać właściciela maszyny kosztami części i pracy serwisu). Najlepiej jest więc wziąć produkt możliwie jak najmniej awaryjny i o możliwie najlepszym rozpoznaniu serwisowym na jaki nas stać, a nie liczyć na to, że chytrze weźmie się coś tańszego, niedopracowanego i później będzie się go najwyżej naprawiało czy w to serwisie, czy we własnym zakresie - że będzie się poprawiało producenta. To nie te czasy! To jest zła droga.
Generalnie to samo tyczy się też najtańszych maszyn robionych z przysłowiowego gównolitu, później to samemu prostuj, wzmacniaj, spawaj, maluj, na dodatek za jakiś czas może być tak, że od nowa to samo, a idź pan mi z tym w... A po wszystkim - już jako wisienka na torcie - idź jeszcze do innej pracy i nadrób po tej innej pracy zaległości w polu.
Pawstach, Mandam Gal-C to znacznie cięższa brona talerzowa niż produkt Rolexa - 3 m brona talerzowa Taurus. Na talerzach 560 mm i przy 3 m szerokości waży ona 1436 kg, z fajnym wałem daszkowym dochodzi jeszcze 380 kg. A wał daszkowy wcale nie jest jakoś specjalnie ciężkim wałem, ale cięższym niż rurowy czy strunowy. Z talerzami 610-620 mm będzie ważyć jeszcze więcej - bo i talerz będzie cięższy, i słupice mogą być wyższe, i odstęp między rzędami talerzy może być większy.
Ta 3 m brona talerzowa z Mandamu jest na tyle ciężka (z talerzami 560 mm i wałem daszkowym), że przy maksymalnym wysunięciu wału daszkowego do tyłu, podnosiła w trakcie pracy nieobciążony obciążnikami przód poprzednika modelu T6 New Hollanda (grudniowy test brony Mandam Gal-C na stronie farmera). Więc co tu mówić o stabilności Case Farmalla A przy podobnym ustawieniu brony i wału. A i tylny tuz nie będzie miał lekko, moim zdaniem to nawet za ciężko jak na jego możliwości w udźwigu.