Powitać, wracając do tematów kuchennych to w kuchni moich babci było równie dużo kapusty co ziemniaków. Często również obie gotowały barszcz czerwony. Zupy wszystkie musiały być zabielone. A no i placki ziemniaczane z gotowanych ziemniaków-> taki rodzaj kotleta ziemniaczanego. Jeden z dziadków ten od strony taty wędził przynajmniej raz w tygodniu. A szło wszystko od ryb do wędlin. Drugi robił mięsa w soli. No i ta olbrzymia ilość przetworów robionych cały letni sezon. Powidła, dżemy, soki, kiszone pomidory które dziadek "przywiózł" ze studiów. Jak tu opisujecie kuchnie wydaje mi się monotonna a moje babcie praktycznie co dziennie coś gotowały lub piekły.