To chyba masz tak dopieszczony sprzęt że nigdy nic ci się nie psuje albo niewiele nim robisz.
Ja w ciągniku wożę cały warsztat. Podwojny komplet kluczy plasko-oczkowych, komplet nasadek, grzechotka mała i duża, przedłużki, kombinerki, obcęgi, młotek, przecinak, dwa kilo najróżniejszych śrub, podkładek i nakrętek, zapas zawleczek, trytki małe i duże, kawałek linki, drut, łom, śrubokręty płaskie i gwiazdkowe, miarka, mała siekierka, nóż, małe szczypce do drutu, taśma izolacyjna, zapasowe przewody do powrotów paliwowych.
Wszystko udaje się tak rozsądnie poukładać, że nic nie lata po kabinie.
I powiem wam, że bez tych rzeczy boję się w pole ruszyć i do tej pory każdy z tych przedmiotów bardzo się przydał pozwalając szybko uporać się z drobną awarią i pracować dalej zamiast czekać godzinę aż ktoś z domu łaskawie przywiezie młotek, klucz czy jakąś śrubkę zwłaszcza jak się jest gdzieś z dala od domu.