Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'unia europejska'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

Blogi

Categories


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 12 wyników

  1. Skuteczne i bezpieczne – takie bowiem już niedługo mają być hamulce w ciągnikach rolniczych. W przyszłym roku w życie wejdzie nowe rozporządzenie Unii Europejskiej w sprawie układów hamulcowych pojazdów rolniczych. Ma ono zawierać dużo większe wymagania dotyczące skuteczności hamowania, norm bezpieczeństwa i stabilności niż do tej pory. W związku z tym nowe ciągniki będą musiały najprawdopodobniej zostać wyposażone w ABS. W tym momencie systemy ABS w ciągnikach rolniczych są rzadkością. Jest to związane z istnieniem pewnych ograniczeń technicznych montażu systemów wynikających z przystosowania ciągników z hydraulicznym układem hamulcowym do przyczep. Wprowadzenie ABS do maszyn rolniczych będzie zatem oznaczał wzrost ich cen. W związku z nowymi unijnymi ustaleniami przewiduje się jednak, że system ABS od 2016 roku stanie się obowiązkowy dla wszystkich nowych ciągników o maksymalnej prędkości powyżej 60 km/h. Od 2020 roku systemy te mogą stać się wymagane także dla ciągników „wolniejszych” – z maksymalną prędkością 40–60 km/h. Wszystko będzie zależało od tak zwanego studium wykonalności – Unia Europejska ma w planach zwrócić się do producentów ciągników rolniczych z zapytaniem, czy są w stanie montować takie układy w maszynach. Należy w tym miejscu także podkreślić, że system ABS nie ma niestety znaczenia z punktu widzenia statystyk dotyczących wypadków z maszynami rolniczy. Pokazują one bowiem, że wypadków drogowych z udziałem ciągników jest stosunkowo mało, a jeśli już mają miejsce, to główną ich przyczyną jest prędkość. Według danych KRUS w Polsce rocznie przy transporcie rolniczym zdarza się około 300 wypadków, z czego 10% to wypadki śmiertelne. Jednak tylko niespełna 1/3 z nich dotyczy bezpośrednio udziału maszyn rolniczych. Są to na przykład zderzenia z ciągnikami i kombajnami. Najczęściej przyczyną wypadków jest natomiast nieprzestrzeganie zasad ruchu drogowego, zsunięcie się pojazdu ze skarpy lub przewrócenie do rowu. Bardzo często wynikają one również z niewłaściwego przewożenia osób – na przyczepie czy błotniku. Foto: pioter1222
  2. Gość

    Pomagać Grecji czy nie?

    To pytanie po raz kolejny stawiają sobie miliony podatników w całej Europie. Zastanawiają się także polscy rolnicy, którzy w ubiegłym roku wyeksportowali do Grecji produkty o wartości 136,7 milionów euro. To właśnie ich grecki kryzys może dotknąć najbardziej. Po blisko 17 godzinach negocjacji obradujący w Brukseli przywódcy państw strefy euro doszli do porozumienia w sprawie programu pomocowego dla Grecji. Stojący na granicy bankructwa kraj wystąpił o pożyczkę w wysokości ponad 53 miliardów euro. By spłacić bieżące zobowiązania wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz Europejskiego Banku Centralnego, Ateny potrzebują pilnie co najmniej 7 miliardów euro. W zamian za pomoc grecki rząd deklaruje wprowadzenie programu reform. Aby pakiet pomocowy mógł być wcielony w życie, niezbędna jest jednak polityczna akceptacja poszczególnych państw. – Parlament grecki i inne narodowe parlamenty muszą zgodzić się na porozumienie, aby mogły być prowadzone dalsze negocjacje – tłumaczy przewodniczący Rady Europejskiej – Donald Tusk. Już wiadomo, że na rekapitalizację greckich banków Unia przekaże 25 miliardów euro. Problem w tym, jak kilka lat temu przekonywał Piotr Kuczyński – analityk domu inwestycyjnego Xelion, że pomagając Grecji, Unia pomaga przede wszystkim sobie. – Pomoc Grecji tak naprawdę jest pomocą bankom. Pieniądze podatnika kierowane są do Grecji, która z kolei dużą ich część kieruje do pożyczkodawców, czyli do systemu bankowego. Im większy będzie taki transfer i im dłużej będzie utrzymywany, tym mniejsze będą straty sektora bankowego – mówił Kuczyński. Na ten paradoks, w dzisiejszej rozmowie w Sygnałach Dnia w radiowej „Jedynce”, uwagę zwrócił też poseł PiS – Joachim Brudziński. – Kto pożyczał pieniądze Grekom, mając świadomość, w jakim stanie jest ich gospodarka? – przekonywał. – Dopłaty dla greckich rolników przy uwzględnieniu, oczywiście, specyfiki greckiego rolnictwa to ponad 500 euro do hektara. Polski rolnik – z różnymi tam wyrównaniami – otrzymuje około 200 euro. Czy polski rolnik ma inny żołądek od żołądka greckiego rolnika? Na te różnice politycy strefy euro nie zwracają jednak uwagi, choć nie chcą sięgać do kieszeni. Unia Europejska jest między młotem a kowadłem. Z jednej strony boi się konsekwencji bankructwa Grecji, z drugiej coraz mniej chętnie chce finansować tamtejszą gospodarkę.
  3. Gość

    Strajk rolników w Brukseli

    W obliczu poważnego kryzysu na rynkach rolnych producenci żywności zaczynają protestować i domagać się konkretnych działań. Wczoraj ponad 7 tysięcy rolników z państw Unii Europejskiej zablokowało ulice wokół Ronda Schumana w Brukseli, przy którym znajdują się główne instytucje europejskie. Na terenie pojawiło się prawie półtora tysiąca ciągników, plastikowe krowy naturalnej wielkości, siano i morze transparentów. Poniedziałkowym protestem rolnicy chcieli wywrzeć presję na ministrach rolnictwa państw UE, którzy obradowali na spotkaniu nadzwyczajnym, na którym mieli poruszyć kwestie możliwych dodatkowych działań unijnych w celu poprawy trudnej sytuacji na rynku rolnym w krótkim i średnim terminie. Chodzi przede wszystkim o pomoc dla sektora mlecznego, mięsa wieprzowego oraz owoców i warzyw, gdyż zdaniem Luksemburga to one zostały najmocniej dotknięte kryzysem. Sytuacja ta spowodowana jest nie tylko przez przedłużającą się suszę, ale również rosyjskie embargo oraz spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach. – Kombinacja tych czynników doprowadziła do spadku cen produktów rolnych oraz obniżenia przychodów z produkcji, co w konsekwencji w wielu przypadkach spowodowało utratę płynności finansowej przez rolników, a nawet zupełne bankructwo – twierdzą unijni eksperci. W grupie protestujących znaleźli się również rolnicy z Polski. Transport dla ponad 100 rolników zorganizowały Wielopolska Izba Rolnicza i Krajowa Rada Izb Rolniczych w Warszawie. Wśród przybyłych gospodarzy byli przede wszystkim producenci mleka, bydła opasowego i wieprzowiny, domagający się zniesienia kar za nadprodukcję mleka, podniesienia ceny interwencyjnego skupu mleka oraz wsparcia dla gospodarstw dotkniętych klęską suszy. I nie ma co się dziwić! Z wyliczeń naszego ministerstwa rolnictwa wynika, że dochód z rodzinnego gospodarstwa rolnego spadnie w tym roku o 1/4 w porównaniu z rokiem 2014. Naciskani politycy nie doszli jednak do porozumienia i jak na razie ustalili jedynie wsparcie dla producentów mleka, wieprzowiny i wołowiny. Na ten cel ma zostać przeznaczone 500 milionów euro. O pomocy dla poszkodowanych przez suszę nawet nie wspomniano.
  4. Dziś o godzinie 11:00 w Brukseli rozpoczęło się posiedzenie europejskiej Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa. Ministrowie państw członkowskich Unii Europejskiej rozmawiają między innymi o genetycznie modyfikowanej żywności i paszy, a także wprowadzonym blisko rok temu rosyjskim embargu. Tematów i poruszanych problemów będzie jednak więcej. Na wniosek Polski przedstawiciele państw członkowskich Rady zajmą się też trudną sytuacją na rynku wieprzowiny i produktów mlecznych. – Podczas obrad Polska zamierza złożyć wniosek o wprowadzenie instrumentów stabilizujących sytuację na rynku mleka – informuje minister rolnictwa Marek Sawicki. – Inicjatywę tę poparły inne państwa Grupy Wyszehradzkiej oraz Bułgaria, Rumunia i Słowenia oraz Hiszpania. Propozycja dotyczy podniesienia ceny interwencyjnej na produkty mleczarskie oraz czasowe wprowadzenie subsydiów eksportowych. Ze względu na niskie ceny oferowane na mleko i produkty mleczarskie oraz przedłużone embargo na eksport do Rosji Polska będzie starać się też o wprowadzenie rekompensat, które poprawiłyby trudną sytuację ekonomiczną producentów mleka. Nie zostanie też pominięty rynek owoców i warzyw. Marek Sawicki uważa, że dalsza pomoc jest niezbędna. – Uważamy, że wsparcie powinno być przyznawane także członkom grup producentów, zaś stawki powinny być zrównane dla wszystkich beneficjentów tej pomocy – komentuje sprawę minister. Podczas wizyty ministra rolnictwa w Brukseli mają odbyć się również nieformalne rozmowy dotyczące przesunięcia niewykorzystanych dotychczas środków z PROW 2007–2013 na działanie „Ułatwianie startu młodym rolnikom”. Foto: Europa.eu
  5. 300 tysięcy ton jabłek i gruszek, 2 tysiące ton śliwek i winogron, 31 tysięcy ton pomidorów, ogórków, marchwi i słodkiej papryki – za wycofanie z rynku takich ilości warzyw i owoców polscy rolnicy dostaną odszkodowanie od Unii Europejskiej. Rekompensaty za same polskie jabłka i gruszki to prawie połowa unijnego budżetu przewidzianego na pomoc rolnikom, którzy ucierpieli wskutek rosyjskiego embarga. Komisja Europejska kilka dni temu zapowiedziała, że w związku z rosyjskim embargiem największe wsparcie spośród krajów członkowskich otrzymają właśnie polscy rolnicy. Komisja zdecydowała się ponadto na przedłużenie programów pomocy finansowej dla producentów warzyw i owoców do końca czerwca przyszłego roku. Czekamy jeszcze na zatwierdzenie propozycji Komisji przez kraje członkowskie. Wsparcie finansowe dla sektora mlecznego w formie interwencyjnego skupu i dopłat do przechowywania masła i mleka w proszku ma natomiast obowiązywać krócej. Na razie zostało przedłużone do końca lutego przyszłego roku.
  6. Zarabiać i płacić w euro czy wrócić do drachmy? Wprowadzać reformy i zaciskać pasa czy liczyć na cud? Odpowiedzi na te pytania Grecy będą musieli udzielić już w niedzielę. To właśnie wtedy odbędzie się zapowiadane od dłuższego czasu referendum. Czy jego wynik odczują także polscy rolnicy? Teoretycznie Polskę i Grecję dzieli blisko półtora tysiąca kilometrów. Dzieli nas także klimat i historia. I jak przekonuje Grzegorz Guzik, właściciel 200-hektarowego gospodarstwa w gminie Marcinowice na Dolnym Śląsku, ich kryzys w ogóle nas nie dotyczy. – Los Greków nic mnie nie obchodzi. To banda nierobów! Ogólnie nie przejmuje się tym, na co nie mam wpływu – komentuje pan Grzegorz. Czy rzeczywiście? Polskę, Grecję i całą Unię Europejską wiążą ścisłe stosunki gospodarcze. Jak tłumaczy minister rolnictwa Marek Sawicki, wymiana handlowa pomiędzy naszymi krajami jest istotna. – Wielkość eksportu polskich produktów rolno-spożywczych do Grecji w 2014 roku wyniosła 136,7 milionów euro, a importu z Grecji – 116 milionów – podaje minister. – Mamy zatem dodatnie saldo wymiany na poziomie 20,6 milionów euro. – Wskazuje również na fakt, że greccy producenci nie są zagrożeniem dla naszej gospodarki: – W wymianie głównych produktów nie konkurujemy ze sobą. Eksportujemy głównie mięso wołowe świeże lub chłodzone, czekoladę, sery i twarogi. Importujemy natomiast owoce cytrusowe świeże i suszone, i orzechy, cygara i cygaretki. Fakt, że w wymiarze rolnictwa Polska nie rywalizuje z Grecją, nie oznacza jednak, że tamtejszy kryzys nie odbije się na nas. Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha twierdzi, że konsekwencji nie unikniemy. Polska wymiana handlowa opiera się przecież na euro. – Prędzej czy później na pewno dojdzie do spekulacji na rynku walut. Każde wahanie jest bowiem wykorzystywane do zarabiania. Jeżeli polscy rolnicy stracą w związku ze zmianami wartości euro, to tylko na moment – argumentuje. Podobnego zdania jest również Marek Sawicki, który przypomina, że nawet mimo ciężkiej sytuacji wynikającej z rosyjskiego embarga, polscy rolnicy dali sobie radę. Wszystko dlatego, że udało się znaleźć nowe rynki zbytu. – Dywersyfikacja kierunków eksportu naszych produktów rolno-spożywczych musi postępować, gdyż już około 1/3 wartości naszej produkcji rolnej wysyłamy poza nasze granice – przekonuje. W tym momencie długi Grecji opiewają na kwotę ponad 300 miliardów euro. Tylko od 2010 roku kraj ten w ramach programów pomocowych otrzymał od Unii i MFW prawie 240 miliardów. Los Greków nie jest jednak obojętny wszystkim rolnikom. Już jutro w Warszawie przed Ambasadą Grecji ma odbyć się manifestacja solidarności z obywatelami tego kraju.
  7. agrofoto

    Jak zarobić na rolnictwie?

    Dzięki wielomiliardowym dotacjom do polskiego rolnictwa popłynął strumień pieniędzy. Jak skierować środki finansowe obracające się w branży do swojego portfela? Sprzedając rolnikom to, czego potrzebują. W ciągu 10 lat obecności naszego kraju w Unii Europejskiej polscy rolnicy otrzymali 97 mld zł dopłat. Środki te były przeznaczane na wymianę parku maszynowego, zakup ziemi, przebudowę budynków gospodarskich, nowe technologie pracy w uprawach, nawozy. Co roku o fundusze stara się około 1,4 mln rodzimych właścicieli gruntów rolnych. Po raz pierwszy w historii do polskiego rolnictwa, przemysłu przetwórczego i na tereny wiejskie popłynął tak duży strumień pieniędzy na modernizację, rozwój i poprawę warunków życia. Zniknął też mit zacofania polskiego rolnika, który jeszcze w latach 80. większość prac wykonywał ręcznie. Zmieniła się mentalność – właściciele gospodarstw zaczęli traktować je jako firmy, które muszą się dostosować do rynku. Do tej pory za unijne pieniądze rolnicy kupili 36 tys. ciągników, przeszło 228 tys. maszyn i urządzeń rolniczych, zrealizowani ponad 3,1 tys. inwestycji budowlanych. A nie jest to bilans ostateczny. Zmiany w rolnictwie pociągnęły za sobą rozwój i zmiany w strukturze placówek handlowych, które odpowiedziały na potrzeby tego sektora i dostosowały się do jego wymagań. Kto zatem zarabia na rolnictwie? Niewątpliwie specjalistyczne sklepy oferujące części zamienne do maszyn rolniczych, ciągników, hydraulikę siłową, artykuły do produkcji zwierzęcej, ogumienie, koła, akumulatory i akcesoria. W rolnictwie potrzebna jest też specjalistyczna odzież i obuwie oraz artykuły związane z ochroną osobistą. Nie ma handlu bez zaopatrzenia Wyznacznikiem sukcesu w tej branży jest przede wszystkim stały dostęp do wysokiej jakości towarów w konkurencyjnych cenach i umiejętne zarządzanie punktem handlowym. Przykładem jest tu sieć specjalistycznych sklepów technicznego zaopatrzenia rolnictwa, przemysłu i ogrodnictwa działająca pod marką GRENE. Historia działalności marki w Polsce sięga blisko 19 lat, kiedy na gruncie przekształcających się przedsiębiorstw wywodzących się z punktów handlowych Agroma zrodziła się idea profesjonalnego sklepu skupiającego wokół siebie lokalną społeczność rolników, ogrodników oraz zwykłych działkowców. Pod marką GRENE działają obecnie 92 sklepy własne i 34 franczyzowe. Planuje się, że do końca 2018 roku sieć będzie liczyć łącznie 220 placówek. Kompleksowe know-how zdobyte przez lata prowadzenia i rozwoju sieci detalicznej jest na tyle dopracowane, że firma chce dzielić się doświadczeniem i rozwija sieć franczyzową. – Rozwój naszej sieci nie byłby tak dynamiczny, gdyby nie fakt, że korzystamy ze wsparcia firmy Kramp, która jest największą w Polsce i Europie firmą zajmującą się hurtową sprzedażą części zamiennych i technicznego zaopatrzenia rolnictwa. Dzięki współpracy z nowoczesnym magazynem logistycznym w Modle Królewskiej k/Konina jesteśmy w stanie dostarczyć produkt z oferty ponad 700 tys. pozycji w przeciągu 24-72 godzin od momentu złożenia zamówienia – mówi Leszek Niewiedziała, Kierownik Działu Franczyzy GRENE. Znasz się na ciągnikach? Poradzisz sobie w biznesie Według relacji przedstawiciela sieci, w tym biznesie doskonale się sprawdzą osoby mające doświadczenie w sektorze rolniczym – ktoś, kto zna branżę od podszewki. Właściciel sklepu GRENE jest jednocześnie kierownikiem, sprzedawcą i doradcą w swojej placówce. Oczywiście samo to, że ktoś zna branżę i ma kapitał na rozkręcenie biznesu nie gwarantuje sukcesu. – Może się nie powieść tym, którzy prowadzą kilka firm jednocześnie i zamiast skupić się na prowadzeniu sklepu koncentrują się na innych swoich biznesach. Sklepu GRENE nie da się bowiem prowadzić „przy okazji”. Najczęściej popełnianym błędem jest też to, że właściciel sklepu nie wyznacza osoby odpowiedzialnej za kierowanie punktem handlowym – przestrzega Leszek Niewiedziała. Nie jest to też biznes dla tych, którzy spodziewają się szybkiego zysku. Potencjalni franczyzobiorcy w Polsce są bardzo niecierpliwi i oczekują szybkiego zwrotu z inwestycji. Jak wynika z sondy portalu franczyzawpolsce.pl aż 60% jej uczestników uważa, że półtora roku powinno wystarczyć by zainwestowane we franczyzowy biznes środki się zwróciły. W przypadku franczyzy GRENE zwrot z inwestycji następuje w trzecim lub czwartym roku działalności sklepu. – Oszacowując okres zwrotu inwestycji uwzględniamy, między innymi, wydatki poniesione w związku z dostosowaniem istniejącego lokalu. Umowa franczyzy jest podpisywana na okres pięciu lat. Opłata za przystąpienie do systemu to koszt 20 tys. zł. Przy przedłużeniu umowy ta opłata już nie występuje. Do kosztów inwestycyjnych należy również zaliczyć wartość pierwszego zatowarowania sklepu, która kształtuje się na poziomie 200 - 250 tys. złotych netto – tłumaczy Leszek Niewiedziała. Firma cały czas prowadzi rekrutację kandydatów na franczyzobiorców. Współpraca z nią gwarantuje efektywne wykorzystanie kapitału i znacznie zmniejsza ryzyko związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Szukając lokalizację warto wziąć pod uwagę bliskie sąsiedztwo stacji kontroli pojazdów, stacji paliw, sklepu budowlanego czy myjni samochodowej. Preferowane są lokale parterowe, na jednej kondygnacji. Analizując rynek można stwierdzić, że system franczyzowy sklepów rolniczo – technicznych GRENE to jedyny w tej branży, zapewniający model bezpiecznej współpracy, za którego budową i rozwojem stoi silna grupa kapitałowa. Franczyzodawca zapewnia siłę marki, marketing, atrakcyjne ceny zakupu i szeroki asortyment towarów oraz szereg innych ważnych z punktu widzenia działalności gospodarczej narzędzi. Potwierdzają to franczyzobiorcy GRENE, którzy decydują się na dalsze kroki w tym biznesie. – Od lat istniejemy na lokalnym rynku rolniczym. Biznes ten znamy i nim żyjemy. Chcieliśmy od dawna rozwijać się dalej, dlatego nasz wybór padł na rozpoznawalną w sektorze rolniczym markę – opowiada Leszek Pietrasik, właściciel sklepu GRENE w Szprotawie. Powodzenie tej placówki, popularność wśród lokalnej społeczności i wsparcie GRENE sprawiły, że przedsiębiorca zdecydował się na drugi sklep i w kwietniu tego roku uruchomił kolejny punkt franczyzowy w Nowej Soli. GRENE to największa w Polsce sieć 125 specjalistycznych sklepów rolniczo-technicznych, która nieustannie otwiera nowe placówki w całej Polsce. Dzięki uruchomionemu pierwszemu na rynku rolniczym systemowi franczyzowemu, sieć może w najbliższych latach podwoić liczbę placówek. System pozwala prywatnym przedsiębiorcom przyłączyć się do sieci poprzez otwarcie własnego sklepu wg nowoczesnych standardów wizualizacji z logo GRENE. Naszą firmę rozwijamy od 19 lat i w chwili obecnej należy ona do największych na rynku, wartość którego szacujemy nawet na 3 mld zł. (rynek części zamiennych do ciągników i maszyn rolniczych, artykułów utrzymania higieny zwierząt, zootechniki, odzieży roboczej i uniwersalnego wyposażenia gospodarstw rolniczych). GRENE po fuzji w 2013 r. jest częścią holenderskiego konsorcjum Kramp Group, które obecnie jest największym dostawcom dla rynku części do maszyn rolniczych w Europie. Kramp - operator hurtowy w rynku technicznego zaopatrzenia rolnictwa jest obecny w 22 europejskich krajach. Źródło: materiały prasowe Grene
  8. Zaledwie 27,6 tysięcy polskich producentów rolnych działa w grupach producenckich. Według CIR to zdecydowanie za mało w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej, głównie Niemcami i Francją. Żeby zwiększyć udział rolników w działaniach grupowych, Rada Ministrów opracowała projekt noweli ustawy o grupach producentów rolnych i ich związkach oraz innych ustaw i ustawy o wspieraniu rozwoju obszarów wiejskich z udziałem środków Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich w ramach PROW 2014–2020, przygotowanej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rząd uważa, że rolnicy zrzeszeni w grupy są w stanie lepiej sprostać coraz trudniejszym wyzwaniom gospodarki rynkowej dzięki odpowiedniemu dostosowaniu ilości, jakości i asortymentu oferowanych produktów do wymagań konsumentów. Ponadto działanie w grupach ma być skutecznym sposobem na: dopasowanie produkcji do potrzeb odbiorców, korzystną sprzedaż produktów, obniżenie kosztów produkcji, a co za tym idzie osiągnięcie większych zysków. Proponowane zmiany mają przede wszystkim dostosować istniejące przepisy dotyczące tworzenia i funkcjonowania grup producentów rolnych oraz ich związków do zasad i warunków udzielania pomocy finansowej określonych w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1305/2013, odnoszącego się do wsparcia rozwoju obszarów wiejskich przez Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich. Dokument zakłada, że od momentu wprowadzenia zmian to Agencja Rynku Rolnego sprawowałaby nadzór nad działalnością grup producentów rolnych, co do tej pory leżało w gestii marszałków województw. Również zadania dotyczące rejestracji oraz nadzoru grup producenckich oraz nadzorowanie związków grup będzie należeć do obowiązków odpowiedniego terenowo dyrektora ARR. W projekcie sprecyzowano także coroczny poziom produkcji oraz sprzedaży przez członków grupy producentów do grupy na poziomie nie mniejszym niż 80% produkcji. W związku z tym maksymalnie 20% produkcji rolnika należącego do grupy producenckiej będzie mogło zostać wprowadzone na rynek indywidualnie, a nie poprzez grupę. W dokumencie doprecyzowano również, że określana w rozporządzeniu ministra rolnictwa minimalna roczna wielkość produkcji towarowej oznacza produkcję wszystkich członków grupy sprzedaną do grupy w danym roku jej działalności. Kolejną proponowaną zmianą ma być obowiązek dołączania planu biznesowego do wniosku o wydanie decyzji o uzyskaniu statusu grupy producentów rolnych. Plan ten ma być opracowywany na co najmniej 5 lat i rozpisywany na formularzu przygotowanym przez ARR i udostępnianym na stronie internetowej Agencji. Jest to niezwykle istotne, gdyż plan biznesowy będzie późniejszą podstawą do udzielenia wsparcia finansowego przez ARR i Unię Europejską. Foto: szymonek
  9. Jak podaje prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Andrzej Gross, w Polsce istnieje 314 grup i organizacji producentów owoców i warzyw, które powstały po wstąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej. Do tej pory Unia zainwestowała w ich rozwój ponad 7 miliardów zł. Od 2004 roku do dziś za pieniądze unijne w obrębie gospodarstw rolniczych wybudowano nowoczesne chłodnie, sortownie, pakowanie, przechowalnie, a także zakupiono maszyny do pakowania, transportu i zbioru owoców i warzyw. – Podejmując się tak dużych inwestycji i nie posiadając doświadczenia, rolnicy ryzykowali – skomentował Gross. – ARiRM finansowała 75% kosztów, ale trzeba było mieć 25% własnych środków. Sadownicy aby przeprowadzić inwestycje, musieli na przykład korzystać z kredytów. W rezultacie na nowe obiekty i maszyny z unijnych i własnych środków wydano ponad 10 miliardów zł. Dzięki tym inwestycjom Polska stała się istotnym producentem warzyw i owoców w Europie i na świecie. W tym momencie jesteśmy już liderem w produkcji jabłek, owoców miękkich, pieczarek, cebuli, marchwi. Zdaniem prezesa ARiMR zaistnienie na rynku nie jest jednak możliwe bez organizowania producentów. Rolnicy działający samodzielnie nie mają bowiem szans ani na zostanie partnerem do rozmów z sieciami handlowymi, ani z odbiorcami zagranicznymi. Gross komentuje również zastrzeżenia Komisji Europejskiej odnośnie nieprawidłowości w wykorzystaniu środków na utworzenie organizacji producenckich w Polsce, w związku z którymi Unia zagroziła nałożeniem na polskich rolników kar w wysokości około 55 milionów euro. – Fakt, że to polscy sadownicy i ogrodnicy sięgnęli aż po 80% puli środków z programu, który ma pomóc rolnikom z nowych krajów UE w organizowaniu się i zakładaniu grup producenckich, wzbudziło zainteresowanie innych krajów, czy pieniądze podatników zostały wykorzystane prawidłowo – podaje prezes ARiMR. – Stąd wzięły się unijne kontrole i ponowna weryfikacja, poddano jej 204 grupy. Kontrole dotyczyły okresu finansowania przed wstępnym uznaniem grup, czyli na etapie, w którym grupa składała odpowiedni wniosek do marszałka województwa. Komisja miała uwagi odnośnie procedur wykazywania sprzedaży. Inne zarzuty tyczyły się tworzenia sztucznych warunków przy powoływaniu grup – na przykład zapisywania do grup osób z powiązaniami rodzinnymi. – Polska nie zgadza się z zastrzeżeniami Komisji i skierowała do niej argumenty, czekamy na reakcje. – poinformował Gross. – Jeżeli nie będą chcieli uznać tych wyjaśnień, sprawę można oddać jeszcze do europejskiego sądu i tam będziemy się odwoływać. Prezes ARiMR zaznaczył także, że 55 milionów euro to niewielka kwota w porównaniu z wydatkami na inwestycje rzędu 10 miliardów zł, a podobne korekty wydatków miały miejsce w innych krajach, na przykład w Hiszpanii, Francji, Grecji, Włoszech, Portugalii. Foto: kuben
  10. Polska żywność jest obecna na 75 rynkach świata – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki podczas debaty otwierającej targi WorldFood Warsaw, które odbyły się w dniach 14-16 kwietnia i według ministra stanowią dużą konkurencję dla innych ośrodków wystawienniczych w Polsce. Dyskusja „Dlaczego Polska – możliwości i perspektywy” odbyła się po uroczystym otwarciu II edycji targów WorldFood Warsaw, którego dokonała wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk, prezes Agencji Rynku Rolnego Radosław Szatkowski oraz organizatorzy – manager targów Agnieszka Szpaderska oraz przedstawiciel ITE Group Andrew Burman. Spotkanie z udziałem ministra rolnictwa i rozwoju wsi Marka Sawickiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki Arkadiusza Bąka oraz dyrektor Departamentu Współpracy Ekonomicznej Ministerstwa Spraw Zagranicznych Anny Barbarzak poprowadził profesor Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Prowadzący przypominał, iż w 2003 r. Polska była importerem żywności netto. Sytuacja uległa zmianie wraz z wejściem naszego kraju do Unii Europejskiej – obecnie dodatnie saldo w handlu zagranicznym żywnością przekracza 6 miliardów euro. Patron honorowy drugiej edycji targów, minister Marek Sawicki podkreślił, iż żywność z Polski obecna jest na 75 rynkach świata. „To wymierny sukces, który oznacza, że dobrze wykorzystaliśmy unijne fundusze na modernizację naszego przemysłu spożywczego. Dzięki temu możemy skutecznie konkurować na świecie nie tylko ceną, ale przede wszystkim wysoką jakością.” Wiceminister gospodarki Arkadiusz Bąk zaznaczył, że produkcja rolnicza i przetwórstwo to znaczące gałęzie polskiej gospodarki – jedne z najbardziej konkurencyjnych i innowacyjnych. „W ostatnich latach ten sektor ma znaczący wpływ na czynniki kształtujące wzrost produkcji i eksportu. Dobra pozycja tej branży to nie tylko konkurencyjne ceny czy niskie koszty produkcji. Przede wszystkim to wysoka jakość surowców i produktów”. Polska jest ważnym europejskim producentem żywności i nowoczesnych technologii oraz krajem atrakcyjnym dla zagranicznych partnerów. O zainteresowaniu naszym sektorem rolno-spożywczym świadczy chociażby ilość zagranicznych firm na targach WorldFood Warsaw - ponad 50% spośród niemal 200 wystawców. Źródło: materiały prasowe WorldFood Warsaw
  11. Gość

    Eksport rośnie

    Od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej produkcja żywności na terenie naszego kraju wzrosła o 40%. W tym momencie polskie produkty trafiają na 70 rynków zbytu, spośród których wytypowano 13, na których prowadzone będą w najbliższym czasie akcje promocyjne, zachęcające do spożywania polskiej żywności. Polską żywność będziemy promować w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Singapurze, Indiach, Japonii, Chinach, Kanadzie, Algierii, RPA, USA, Arabii Saudyjskiej, Egipcie, Wietnamie i Iranie. Zdaniem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi są to bowiem rynki, na których możliwości eksportowe są największe. Promocja ma ruszyć w przyszłym roku. Polski eksport rolno-spożywczy szybko wzrasta. Najprawdopodobniej dlatego polscy rolnicy nie mają zbyt dużego problemu w związku z rosyjskim embargiem. W samym roku ubiegłym wartość naszego eksportu rolnego wyniosła blisko 22 miliardy euro. Nie jest jednak tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. – Z powodu rosyjskiego embarga nastąpił spadek eksportu na rynek unijny w sektorze produktów mleczarskich, owoców i warzyw – twierdzi minister rolnictwa Marek Sawicki. – Wprawdzie odnotowaliśmy 40% wzrost eksportu w sektorze drobiu, ale nastąpił jednocześnie 10% spadek eksportu na rynek UE. Dlatego konieczne stało się wypracowanie strategii promocji eksportu polskiej żywności na rynki spoza Unii Europejskiej oraz położenie nacisku na wzrost sprzedaży produktów wysoko przetworzonych. – Opracowaliśmy priorytety zagranicznych działań promocyjnych branży rolno-spożywczej i wytypowaliśmy 13 pozaeuropejskich rynków zbytu dla polskiej żywności. Kraje te to nasza szczęśliwa trzynastka – wyjaśnia Sawicki. W obręb promocji ma wejść również uczestnictwo w różnego rodzaju targach: – Będziemy uczestniczyli w najważniejszych targach SIAL w Paryżu, naprzemiennie z targami ANUGA w Kolonii oraz Alimentaria w Barcelonie. Ponadto, biorąc pod uwagę rosnący popyt na produkty ekologiczne, zasadna wydaje się także organizacja promocji polskich produktów ekologicznych na targach BIOFACH w Norymberdze, gdyż są to najważniejsze targi o tej tematyce w Europie – podaje minister. Środki na te cele zostaną przeznaczane zarówno z budżetu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Agencji Rynku Rolnego (które wspólnie przekażą sumę 5 milionów zł), jak i zasobów przedsiębiorców (tu kwota opiewa na 12 milionów zł). Możliwe jest też, że na tym fundusze się nie skończą, istnieje bowiem szansa na pozyskanie dodatkowych pieniędzy w ramach mechanizmów, którymi dysponuje resort gospodarki. Ministerstwo rolnictwa zwróciło się ponadto w sierpniu tego roku do organizacji branżowych, zasiadających w komisjach zarządzających Funduszami Promocji, o uwzględnienie działań promocyjnych zaplanowanych na rynkach wskazanych jako priorytetowe w planach finansowych Funduszy Promocji na 2016 rok. Foto: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
  12. Gość

    Zaledwie 120 milionów na suszę od Unii

    Tylko 120 milionów złotych otrzyma Polska od Unii Europejskiej w ramach pomocy z kryzysem rynkowym, w tym na wsparcie finansowe rolników poszkodowanych przez suszę. – Dostaliśmy piątą alokację środków pomocowych w ramach kryzysu rynkowego, w której są uwzględnione także środki związane z pomocą suszową – informuje Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marek Sawicki. Zaznacza również, że pieniądze w pierwszej kolejności, jak określa minister „w trybie pilnym”, trafią do rolników przynależących do sektora mleczarskiego. Zdaniem Sawickiego tak niska kwota unijnej pomocy wynika z uwzględnienia jedynie części skutków suszy, która dotknęła polskich rolników. – 120 milionów to pomoc nie niewystarczająca, ale rozczarowująca – komentuje decyzję Unii szef resortu rolnictwa. Foto: Wojtas974
×

Ważne informacje

Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony Agrofoto.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z Agrofoto.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies.