Polega to choćby na tym, że kiedyś każdy sypnął 100 kg mocznika czy 200 kg saletrzaku jeśli chodzi o azotowe i koniec, a teraz jak czytam na forum to jeszcze parę lat temu było max 180 kg N, a teraz już 240 kg N, a kiedyś to było max 50 kg, a im więcej azotu tym więcej azotanów w żywności, które są rakotwórcze. I można to samo pisać o opryskach gdzie kiedyś max jeden oprysk, a teraz z tego co czytam to nawet 8 (3-4x na grzyba, 2x regulator i 1-2x herbicyd, w rzepaku to jeszcze ze 2x insektycyd, później sklejanie i desykacja roundup'em, który jest prawdopodobnie rakotwórczy), hodowla zwierząt podobnie, np. jeśli chodzi o świnie, aby uzyskać możliwie najwięcej prosiąt od maciory to prosiaki odsadza się w wieku nie tak jak kiedyś 8-10 tyg, ale 3-4 przez co prosiaki dostają biegunkę i żeby jej zapobiegać hodowcy ładują do paszy tlenek cynku, który nie jest przez świnie wydalany tylko się kumuluje, a jest to związek bardzo rakotwórczy. No i tak to wygląda z grubsza. A to jest tylko wierzchołek góry lodowej, ponieważ to co wyprodukuje rolnik jest dalej przetwarzane i tam to dopiero ładowana jest w żywność taka chemia, że aż włos się na głowie jeży. No ale niektórzy nadal ślepo patrzą w telewizor i łykają wszystko jak leci, tyle że u mnie na wsi w ciągu pięciu lat, sześć osób zachorowało na raka, z czego 4 umarły, a wioska liczy niecałe 50 mieszkańców. Oczywiście, że kiedyś też ludzie chorowali na raka, ale z tego co ja wiem to były to naprawdę sporadyczne przypadki, natomiast jak przejść się po cmentarzu i dobrze popatrzeć to 50 lat temu ludzie też dożywali 80 lat, natomiast teraz 50% ludzi nie dożywa wieku emerytalnego (można to sobie sprawdzić).