Naprawde masz zaskakująco beznadziejne podejście do takich spraw. Nie masz pojęcia o tym jak ten problem wygląda, jak jest poważny, jak obciąża psychike i jaka jest obecnie ogromna jego skala.
Z góry założyłeś, że to kobiety mają problem, to po pierwsze.
Po drugie, odrazu założyłeś, że taki problem występuje po 30-tce… To ja Ci spiesze z wytłumaczeniem tego drugiego, pierwszego nie bede, bo i tak nie zrozumiesz… Miałem 29 lat jak sie zgłosiliśmy do kliniki, Żona 26. Aby się leczyć w takim miejscu trzeba mieć naprawde dużo pieniędzy, bo często w miesiącu zostawia się w takim miejscu 5-6tyś zł. Pomijając koszty dojazdów itp. Możesz więc policzyć ile przez 4 lata to mogło kosztować. Około 50% pacjentów było w naszym wieku. A teraz popatrz przez pryzmat tego, jak ktoś ma 25-27 lat i pracuje na zwykłym etacie i ma taki problem, to skąd ma te pieniądze wziąć?
Na szczęście jest program in vitro, bo gdyby nie, to jest kolejne dodatkowe kilkadziesiąt tyś zł. Ten program, któremu kościół razem z pisem jest tak przeciwny, a jest dla ogromu ludzi ostatnią deską. Dodam jeszcze tylko tyle, że zwykle pieniądze z programu na dany rok kończą się już w lutym, to pokazuje tylko skale.
No i reasumując… Nie wiesz, nie wypowiadaj się, bo gdy ten problem ktoś ma, to ma naprawde ogromną potrzebe przelania uczuć, często właśnie na to zwierze… Co zaskakujące w naprawde wielu przypadkach pozwala się „odblokować”.