Nie wiem, jak jest w tym konkretnym silniku, ale nalewanie ponad miarę (nad kreskę) może skutkować rozbryzgiem oleju w misce pod wpływem uderzania korbowodów. Zalewanie oleju na max niekorzystnie wpływa na uszczelnienie silnika. Najlepiej zalać 2/3 i kontrolować jego poziom.
Co do docierania:
Jednym z najgorszych sposobów docierania jest pozostawienie ciągnika na postoju ze stałymi obrotami (prawdopodobieństwo wyrobienia progów na tulei). Po wtóre zbyt niskie lub wysokie obroty (czyli odpowiednio przeciążenie lub przegrzanie silnika) oraz zbyt wczesne obciążanie silnika „ciężką pracą” bez okresu przejściowego (zwiększone prawdopodobieństwo pojawienia się rys na gładzi cylindrów a nawet zatarcie silnika). Niewskazane jest także zarówno przegrzewanie silnika, jak i docieranie na zimno, czyli zanim silnik osiągnie optymalną temperaturę gasimy ciągnik.
Prawidłowe docieranie polega na zapewnieniu ciągnikowi zmiennych obrotów silnika, ale w średnim zakresie obrotów (szczególnie na początku) i jazdy z obciążeniem odpowiednim do momentu docierania, wszystko wg zaleceń instrukcji obsługi. Wraz z przybywającymi godzinami docierania możemy pozwolić sobie na więcej, czyli zwiększamy obciążenie.
Mało kto zwraca uwagę na jakość oleju podczas docierania a jest on zaiste ważny i powinien być dobrej jakości.
Opiszę sytuację, którą widziałem na własne oczy. Wprawdzie dotyczy to samochodu osobowego typu oldtimer, którego zalano zwykłym olejem, na jakim miał w późniejszym okresie eksploatacji pracować. Po uruchomieniu silnika i godzinnej pracy nagle zaczął nierówno pracować, potem coraz bardziej aż pojawił się dym z tłumika a później głośna praca. Po zatrzymaniu okazało się, że gładź tulei uległa znacznym zarysowaniom, pierścienie wyrobiły się. Także panewki uległy znacznym zmianom. Dlatego też od tamtej pory znaczną uwagę zwracam na dobór odpowiedniej jakości oleju.