Ja Ci odpowiem. Jako element sił zbrojnych to dobry pomysł. Wykonanie to porażka, marnowanie potencjałów i zaangażowania ludzi, którzy w to uwierzyli. W teorii usprawiedliwionym jest stworzenie osobnych struktur dowódczych ale po pierwsze nikt nie wie co w wypadku WU bo to tylko piechota a po drugie cały ten komplet wydzielonych dzbanów nie odnalazł się w zarządzaniu zasobem, który robi gdzieś na etatach. Spadają tam emeryci wychowani na wyścigu w odróżnianiu się od podwładnych a to w tej formacji niema prawa działać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nowy porucznik po szkołach ma te same zapędy. Podoficer w module dowódczym nawet nie jest przyzwyczajany do planowania a jak poczuje, że mu rosną skrzydła to mu się je upier..la w starym stylu. Słowem wojsko do prowadzenia działań nie do końca standardowych ma obowiązek trzymania się scenariuszy. Wiesz, żeby powstał obowiązek to trzeba coś zarobić. Za mój tegoroczny podatek kupiłbym taką flaszkę, że gdyby mi nie odpier..liło jak kiedyś i bym jej nie wypił to po sprzedaży powyżej szóstego miesiąca od zakupu bym jeszcze zarobił i nie wygenerowało by to kolejnego obowiązku podatkowego. Zatem Twój postulat ani grzeje ani ziębi tzw. proletariat. Oni mają zwroty do wydania na hot dogi, paliwo i wódeczkę po dychu w biedronce. Czyli świadomość sytuacyjną wygaszoną. Stawki VAT wystarczyły by dwie: niższa niż obecnie podstawowa gdzieś z 19% i obniżona kole tych ośmiu. Obniżenie podstawowej ograniczyło by konieczność istnienia obniżonej... Taka tam dywagacja.