Jest trochę tak, że jeśli trafi się wrak, to lepiej żeby to był Ursus, bo za części mniej się zapłaci, niż do zachodniego. Jeśli uda się zdobyć "perełkę", to lepiej zagraniczny, bo powinien wytrzymać wieki, a do tego większy komfort. Na rynku loteria - raz cudo, raz złom. A różnic w wyglądzie między nimi nie ma. 20 lat temu wymagane było, żeby ciągnik zrobił to, co miał robić - i tyle. Teraz ma to być osobówka: radyjko, klima, do tego EHR, półbiegi, rewers e-h i inne cuda. Za granicą to norma od dawna, a u nas nie.
Więc do rzeczy: kupujcie cokolwiek, co zrobi robotę, nie oderwie wam rąk ani nie połamie kręgosłupa,a na ewentualne naprawy odłóżcie ok. 5 tyś.