to ja nie wiem jak Ty słuchasz ja słyszałem wiele pozytywnych opinii. kombajn na pewno mniej awaryjny od zo56.
no i dużo wygodniejszy dla operatora. za te pieniądze można mieć jakiegoś zabytkowego claasa co na pewno nie będzie lepszy do tego.
skoro Ci tak się sypało to sampo to ja nie wiem co ty z nim robiłeś bo nie wierzę, że aż tak różnił się jakościowo np. od mojego a u mnie taki problemów nie ma jak są to jakieś głupoty typy łożysko zapchany wężyk itp.
co do młócenia dobrej pszenicy to młóciłem nim pszenice po 6-7t i pięknie szło czyste ziarno w polegniętym idzie bez zatrzymania dzięki dobrze skonstruowanemu hederowi owiejanie na bębnie nie występuje.
raz miałem pszenice blisko 9t i też szedł elegancko.
w pszenicy 6-7 na spokojnie sypanie na postoju 1,5godz/ha
wcisnąć gotową tuleje to trochę loteria może być ok a może być lipa. tuleje są cienkie przez to powinny być wciskane i obrabiane. z tego co mi wiadomo a kilka przygód z perkinsami już miałem.(nie jestem mechanikiem)
tylko porówna jaki stary był ten zachodni statek a jaki bizonek. tego chyba nie brałeś pod uwagę.
ja tam nie żałuje żadnej złotówki wydanej na sampka praktycznie to już mi się zwrócił jak by wszystko policzyć. przez 5 lat. o wygodzie posiadania własnego kombajnu to nawet nie będę się rozpisywał, małe gabaryty kombajnu też mają swoje zalety małe podwórko ciasne drogi jazda przez miasto z hederem nie są dla niego problemem.
jak sąsiad nie dba to się sypie... kombajn jest zrobiony z dobry jakościowo części i jak się dba to posłuży długi. mój ma 20 lat i niewiele części było wymienianych od nowości. ja młócę tak koło 50 ha tylko, u nas zboża słabe, ale znowu więcej przejazdów jest bo działki są konkretne do 1-2ha max
światła pewnie sprawka myszy a przyśpieszacz to pewnie kwestia wyregulowanie i przeglądniecia wariatora. sampo normalnie leci koło 20km/h ja swoim 100km jechałem na kołach
który rok sampo i jaka cena może być na priv
ja z ruska jestem bardzo zadowolony. obrabia 20ha plus jakieś usługi i spokojnie drugie tyle by ogarnął (bez hodowli)
hamulce odpukać przez 7 lat działają idealnie. sprzęgło wymienione tarcze przy okazji ale działało poprawnie i nadal działa. silnik nic dodać nic ując trwały mocny i oszczędny, tylko skrzynia trochę nie bardzo a bardzie łożyska w niej.
hydraulika działa poprawnie bez większych przecieków,
Ale nowego bym nie kupił za dużo już za to wołają
jak kogoś stać to może sobie kupić ciągnik i nie robić nim nic i problemu w tym nie wiedze
300mtg na rok to już nie tak mało jak na tej klasy ciągnik jest ok
tak tylko ile pronar kosztował a ile ten więc co tu porównywać
u mnie w rusku też coś tam się robi co jakiś czas przeważnie to skrzynia he, ale w polu nigdy nie stanął i w sezonie też nie był rozbierany. jak coś było naprawiane to poza sezonem na spokojnie
to i tak pikuś jak na takiego byka. znajomy ma MF coś w tym stylu tylko 100km z turem obrabia nim nie wiem ile ha, ale pewnie z 70 lekko do tego lata w prasie po całej gminie i chodzi już 6 lat. ciąga 4 obrotowe z wałem i agregat talerzowy 3m z packerem i d8 także lekko to nie ma
no ja też napakowałem w 3p kasy, że szkoda gadać, ale mi jest potrzebny jeden mały ciągnik więc, żeby jeździć czymś co wygląda i chodzi jak potrzeba to niestety trzeba zainwestować
sorry, ale jaki sens to orać jeszcze tak płytko? jak to doprawisz jak tam prawie ziemi nie ma tylko sama darnina się odwraca? takie coś to się po pierwsze pryska a później talerzówka i orka ile się da głęboko (tyle, żeby się pług nie zapychał) i wtedy już można coś w tym posiać po żniwach znowu randap i pole czyściutkie
u mnie ruski pali od 10 do 15l na ha w orce. 15 i 10 to takie skrajne przeważnie to wychodzi około 12l (jakoś tam bardzo dokładnie nie mierzone.) ale pola dość małe nie ma kilku ha w kawałku.