ASF to broń biologiczna, którą najprawdopodobniej zachód nas "poczęstował" bo tylko oni mają w tym interes to po pierwsze a po drugie to nie są żarty jak się wielu wydaje. To zabija świnie i dziki. U nas praktycznie dzików już nie ma. Trochę myśliwi wybili ale większość padła właśnie na ASF.
Ktoś tam napisał,że do niego dzik nie dojdzie bo by musiał przez całą wieś iść...żaden dzik nie musi do Ciebie iść. To jest jak dżuma...czy zaraza ziemniaczana i wisi w powietrzu. Jak gdzieś się pojawi to wszystko idzie na ubój i nie ma zmiłuj. Dla ludzi, którzy żyli z hodowli świń ASF to tragedia bez względu na to jakie rekompensaty dostaną. Tragedia też dla tych co trzymali parę świń tylko dla siebie bo większość w życiu nie kupiła kawałka wędliny w sklepie a teraz od ok. 3 lat muszą to gówno kupować i jeść.
Duńczyków jest ok. 5 milionów a świń w Danii ponad 20 milionów....i tu widać kto na ASF w Polsce i na Białorusi korzysta a kto traci.
W porównaniu do Kuboty M7 to jednak wyższa półka więc nie ma się co dziwić,że wrażenia pozytywne ale cena chyba też sporo wyższa a może i nie bo M7 też tanie raczej nie są.
No chyba się kolega pomylił z tymi 300 godzinami...chyba,że się nie pomylił i ma aż tyle do koszenia...ale wtedy to tak kosiarka wytrzyma góra dwa sezony.
Z moich doświadczeń z Samaszem jedynym ich plusem jest dobre podejście serwisu w razie jakiegoś problemu. Przynajmniej ja mam takie doświadczenia ale mimo to bijakowej od nich bym nie kupił. Mam Muthinga 2,2 metra i obecnie chodzi z Kubotą 74 KM. na silniku. Daje radę bez problemu ale jak w zeszłym roku kosiłem kilkadziesiąt godzin tą samą kosiarką ale Kubotą 115 KM. na silniku to nawet nie czuła tej kosiarki i nawet paliła trochę mniej. Wcześniej chodził z nią MF 75 KM. na silniku i też chodził dobrze ale palił sporo więcej w ciężkich warunkach.
Kolega wyżej wspomniał o kosiarkach płozowych. Miałem kiedyś taką 2,75 m. i szła dużo lżej niż bijakowa 2,2m. W bardzo ciężkich warunkach chodził z nią ponad 40 letni Deutz 62 KM. na silniku a na trawie do pół łydki 45 KM z równie starego MFa nie miało co z nią robić. Do tego płozową da się kosić po deszczu mokrą trawę a bijakową to bez sensu bo zakleja i strasznie ciężko idzie.
Nie wiem jak jest u Was ale u nas dzika to ja widziałem ostatnio ze dwa lata temu...zdechłego jak rzeką płynął. Myśliwi płaczą,że nie ma z czego kiełbasy zrobić a ASF nie odpuszcza...w ciągu miesiąca znaleziono 3 świnie, które ktoś wywiózł do lasu czy na pobocze drogi. Zakaz jest od chyba dwóch lat ale ludzie widocznie trzymają gdzieś pochowane żeby mieć z czego swoje wędliny zrobić i od czasu do czasu te świnie padają. Teraz policja i straż graniczna szuka no i weterynaria powiatowa też...chociaż pogranicznicy to teraz mają sraczkę z tymi manewrami na Białorusi i na świnie czasu nie mają.
Jak pompy za mocne to osie klękają coś tak kolega o tym wie
@Songo nie chodziło mi o to,że nie da rady podnosić tego wapna tylko o to, że kręcić lekko nie będzie bez wspomagania. Przez kilka lat bele zbierałem Deutzem 6206....stary dziadek z 69 roku z równie starym ładowaczem Quick. Wszystko pięknie, ładowacz jedno sekcyjny zbierał bele jak szalony ale jak się cały dzień pokręciło kierownicą to ręce robiły się jak z waty. Na łąki nie dało się zabrać bo przyczepę trzeba było ciągnąć ale w domu jak układałem w stertę wcześniej zwiezione bele to brałem na podnośnik bronę talerzową i już było OK bo ciężar się rozkładał bardziej na tył.
Jeden woli bułki a drugi piekarza córki
Dobra fucha tak nie na cały dzień tylko strasznie rano musisz wstawać to już tu po nocach wypisywać nie będziesz a jeszcze po za piekarnią i gospodarką o dziewczynę musisz się zatroszczyć żeby sobie jakiegoś piekarza nie przygarnęła
Po kilku wyrobach Veermera i Lely widać,że obie firmy ze sobą współpracują a maszyna z filmu, który wstawiłem jak dla mnie jest jedną z takich ,że człowiek widzi i już by chciał się tym śmignąć i popracować. Czy to wypali na dłuższą metę to czas pokaże ale jak na razie bajeczna maszyna.
Ano właśnie jak była skrzynia w testowanej u Ciebie Kubocie ? Miałem możliwość pracy przez miesiąc GX110 a przez parę godzin GX135 i oba zrobiły bardzo dobre wrażenie a GX110 wręcz mnie zadziwiła bo z ciężkim agregatem talerzowym Simba (2 tony z hakiem) radziła sobie równie dobrze jak mój FiatAgri 140-90 mimo,że to jednak 25 KM mniej a do tego ta moc z małego 4 cylindrowego silnika no i ciągnik dużo lżejszy. Z tym samym agregatem pracowałem kilka godzin GX135 i owszem szła lepiej niż GX110 i paliła nawet mniej ale jakiegoś odczucia większej mocy powalająco nie było. Faktem jest że GX110 był dociążony ładowaczem czołowym i w przednich kołach miał chyba zalany płyn. Nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z serią M7 więc nie wiem co tam i jak. Oglądałem tylko u dilera i widać,że ta seria dużo masywniejsza od GX no i opony ma w końcu pełnowymiarowe jak do tej klasy ciągników.
Testowałeś jeszcze coś lub planujesz coś brać do testów ?
No niestety wszyscy tak mamy...jeszcze jak się coś od razu zrobi z rozpędu to się zrobi a jak się odłoży na później to...na święte nigdy bo albo się zapomni albo ciągle coś pilniejszego a przecież każdego dnia po za tym co planujemy zrobić wyskakują jakieś nie planowane sprawy no i jest jak jest :wacko:
Łyżka wygląda porządnie jak i jak do 360 to będzie OK ale przy wapnie to się trochę namordujesz bo raczej po pół brać nie będziesz a wapno swoje waży no ale ważne,że sam załadujesz kiedy chcesz a łyżka przyda się do wielu prac. Może warto pomyśleć też o wspomaganiu do 360 chyba,że już masz.
Albo tak zawracają bo to ułatwi zbiór bel albo po prostu wymyślili,że tak lepiej pokażą zwrotność maszyny. Tak czy inaczej maszyna robi wrażenie i do dużych gospodarstw lub na usługi to fajny pomysł...żeby tak jeszcze w tej wersji była prasa belująca non stop bez zatrzymania to wydajności można by osiągać konkretne. Fajnie tu też rozwiązali amortyzację przedniej osi. Są też inne filmiki z tą maszyną. Polecam zainteresowanym ciekawymi rozwiązaniami.
Jak już jesteśmy przy prasach to tu taka ciekawostka od firmy,która ma chyba najwyższą pozycję w maszynach zielonkowych w USA i Canadzie. Nie wiem jak Wam ale mnie bardzo spodobał się taki pomysł na prasę zwijającą.
U nas na Podlasiu raczej większość dilerów też nie robi problemów z testami tylko wiadomo,że nie każdy typ czy model maszyny czy ciągnika jest do testów a po drugie to jak się nie ma szczęścia to trochę się czeka na taki test bo diler ma na głowie dostawy do tych co już kupili, pokazy, wystawy no i w końcu testy a,że chętnych czasem sporo to się kolejka robi. Najgorzej jak się w końcu dostanie maszynę czy ciągnik a nie za bardzo jest co porobić z sensem. Ostatnio kolega miał na testach prasę JD. Niestety sprzedawca nie umiał jej ustawić i po 2 czy 3 belach dobrze zbitych zaczęła robić kapcie i nie umieli sobie z tym poradzić. Kolega się wnerwił bo specjalnie kupił siatkę i zostawił sporo słomy pod ten test. Z tego co mówił nie było ograniczenia co do ilości zrobionych bel ale za każdą zrobioną miał zapłacić 10 zł.- Jednak po tym jak się prasa zachowała zrezygnował z dalszego testu i prasa pojechała dalej a on został z siatką na pamiątkę.
Testy są jedna potrzebne bo to wszystko coraz droższe maszyny i trzeba być pewnym podjętej decyzji.
Jak sam kopiesz to inna sprawa
Swoją drogą to sucho u Ciebie teraz bo u nas jak by tak wykopać na takim gruncie to zaraz wody by było do połowy albo i wyżej a wykop by się zawalał szybciej niż Ty byś się przesuwał koparką do przodu.
Urobek dawał Ci chociaż koparką na dwie strony ? To znaczy na jedną warstwę orną a na drugą tą martwicę i glej z dołu ? Jeśli nie to po deszczu będziesz miał niezłą "maziaję" z tego gleju no i rosnąć nic nie będzie przez jakiś czas.
Roboty przed Tobą masa więc życzę powodzenia i żeby była poprawa po tych wykopkach.
Dziwne,że tak głęboko utworzyła się podeszwa ale jak masz gleby zlewne plus coraz cięższy sprzęt na polach robi to może i coś się tam zbiło i wody nie przepuszcza. Jednak głęboszowanie na taką głębokość to może być trochę ryzykowne bo nawet jak według planów masz dreny tak głęboko to ziemia się latami przemieszcza i będą miejsca gdzie dren będzie jeszcze głębiej ale też takie gdzie może być sporo wyżej i głębosz zaczepi.
Przyczepa z ogłoszenia wygląda nawet fajnie ale jak gość sprzedaje takie opony jakie sprzedaje i to za taką kasę to zaufania jakoś nie budzi jako sprzedawca.
Pewnie,że źle ale czy to nasza wina,że nasi producenci przez swoje cwaniactwo oszczędzają na czym się da a nam się to potem gnie i łamie. Co do wykupu naszych fabryk i całego znaczącego przemysłu to szkoda słów i najgorsze,że ludzie za to odpowiedzialni nadal kreowani są na bohaterów zamiast wisieć...
Fuzje różnych firm to dziś norma ale nie ma co się łudzić,że na jakiejkolwiek fuzji skorzysta końcowy konsument. Tu zawsze chodzi o robienie większej kasy mniejszym kosztem a jeśli racjonalne cięcia kosztów są za małe to zaczyna się oszczędzać na stali, farbie i wypłatach dla pracowników. Na zachodzie nie da się zmniejszyć ludziom wypłat więc zachodnie firmy chętnie wchodzą z produkcją na wschód Europy bo tu nadal ludzie robią za grosze a w razie czego jak trzeba zwolnić część pracowników to nie wypłaca się takich odpraw jak tam.
Na koniec temat tabliczek i tego co gdzie jest zrobione...czy widział ktoś na maszynach Horcha czy Lemkena sprzedawanych na polskim rynku tabliczkę z napisem Made in Ukraine....raczej nie a przecież to z tych fabryk przychodzą te maszyny do Polski.
Wygląda na to,że polscy producenci nie mogąc zbliżyć się jakością do maszyn zachodnich postanowili ich wykupywać po kolei i wprowadzając swoją jakość materiału, wykonania i malowania doprowadzić do upadku szacunku i zaufania budowanego przez te firmy latami...może i w tym szaleństwie jest metoda
Jak do tej pory to jedynie ceną potrafili się zbliżyć do zachodniej konkurencji a jeśli ktoś myśli,że taki Agrisem z Polski będzie tańszy od tego z macierzystej firmy to współczuję wybujałego optymizmu...