Prawdę mówiąc też się nad tym zastanawiałem bo ostatnio kupiłem taki ścinacz zielonek. Pamiętam z dzieciństwa,że robiono kiszonki z traw nie podsuszanych. Koszone były sieczkarniami samobieżnymi lub zaczepianymi z przyrządami do ścinania trawy. Kiszonki wychodziły bardzo dobre mimo,że ne dodawano żadnych zakiszaczy. Jedyna różnica między ścinaczem a sieczkarnią to to,że po ścinaczu mamy całą roślinę. Na pewno utrudni to pobieranie z pryzmy ale czy będzie miało negatywny wpływ na samo zakiszanie i jakość kiszonki to tego właśnie też nie wiem. Może ktoś eksperymentował i podzieli się swoim doświadczeniem.