To akurat jakaś poważna sytuacja. Ciężko oceniać po artykule w prasie ale jak kobieta została sama z gospodarstwem i dziećmi to mogło ją to jak sama zeznała przerosnąć. Pytanie tylko czy prosiła o pomoc kogoś i czy ktoś chciał pomóc. Często w takich sytuacjach ludzie wstydzą się poprosić a reszta wsi niby widzi,że coś się dzieje złego ale też nikt sam nie pójdzie i nie zaproponuje pomocy. Do tego dochodzą jeszcze jakieś sąsiedzkie konflikty i człowiek zostaje sam ze swoją biedą. Jak już jest afera to wszyscy raptem będą mówić,że wiedzieli,że chcieli itp. itd. a i nie zabraknie takich co się będą śmiać. Jak było w tym wypadku to wie w sumie tylko ta młoda kobieta. Tak czy inaczej to dramat tych zwierzaków i jej właścicielki bo straciła swój majątek a teraz jeszcze będą ją po sądach ciągać i jeszcze może dzieci zabiorą. Smutna sprawa