Tak słucham tych przepychanek o JPII i myslę, czemu tak się wszyscy rzucili na niego pluć. On sam powiedział "prawda was wyzwoli" a tymczasem media mówią wszystko - tylko nie prawdę.
Czy wiedział o pedofilii- zapewne tak. Czy mógł coś z tym zrobić ? To jest dobre pytanie, na które zapewne nie poznamy odpowiedzi. Tak jak obecnie papież Franciszek, JPII miał realnie niewielką władzę i niewielkie pole manewru. Jeśli KK jest w to umoczony od góry do dołu, to nie ma takiej siły, aby jednym podpisem to zmienić.
To, że autorytet papieża jest niewygodny dla różnej maści organizacji i "postępowców" wiadomo nie od dziś, dlatego za wszelką cenę nalezy go zniszczyć. Nie znam księdza z czasów PRL nie umoczonego w kontakty z UB/SB, nie było takiego, inaczej nie wypuściliby go nigdy za granicę. Kwestia - czy komuś zaszkodził nadal pozostaje otwarta. To był taki ustrój, gdzie bez podpisania lojalki nie można było zostać nawet majstrem w zakładzie. Ten , kto tego nie przeżył i nie pamięta, nigdy tego do końca nie pojmie.
Polski KK z kolei jest jak beton, "Gott Mit Uns" - więc wszystko nam wolno! Niestety, nie tędy droga. Dziś trzeba wrócić do korzeni chrześcijaństwa, być może do szukania wiernych od drzwi do drzwi. Trudno się purputratom pogodzić z myślą, że zamiast łupić kasę, trzeba będzie żyć skromnie za zebraną niewielką jałmużnę. Już w tej chwili nie ma chętnych na taką wizję, coraz mniej powołań. I dobrze - bo księdzem powinien być ktoś z misją, a nie rzemieślnik od klepania zdrowasiek i wyciągania ręki po pieniądze.