https://czasopismo.legeartis.org/2022/07/zajechanie-drogi-wyprzedzajacemu-lewej-skrecie-lewo-wypadek-winny-wyrok/
Sąd był zdania, że skręcający w lewo, który upewnił się przed rozpoczęciem manewru, że nie jest wyprzedzany, a także odpowiednio wcześniej zasygnalizował zamiar skrętu, nie jest winny zajechania drogi.
Skręcający w lewo nie musi upewnić się, czy lewym pasem nikt się nie porusza z tyłu, ponieważ manewr skrętu w lewo nie jest manewrem zmiany pasa
Dodatkowo, wyprzedzanie na skrzyżowaniu jest zabronione, wobec czego według zasady ograniczonego zaufania kierujący ma prawo domniemywać, że pozostali kierujący będa przestrzegać przepisów obowiązujących w danym miejscu, a przepisy nakładają na niego obowiązek przepuszczenia nadjeżdżających z przeciwka (mówimy o równorzędnym) .
Z tym wyprzedzaniem przy skręcie w lewo jest taki sam moim zdaniem cyrk, jak z wpajanym przez instruktorów "pierwszeństwem z lewej na rondzie", podczas gdy nie ma w kodeksie określenia rondo, tylko skrzyżowanie z ruchem okrężnym, a pierwszeństwo na takim skrzyżowaniu mają poruszający się w ruchu okrężnym a w drugiej kolejności - wjeżdżający na skrzyżowanie z prawej strony.
A w małych miasteczkach ludzie pchają się na siłę z lewej i jeszcze trąbią