Mam ten silnik w MF 255 ponad 8 tyś mtg bez remontu ( co prawda najlepsze lata ma już za sobą ). Mój jest na angolskich podzespołach a pierwsze wersje C360-3p miały całe oryginalne silniki Perkinsa z wysp.
Dużo można pisać i przepychać się który jaki i w ogóle. Po jednym z remontów w ciągniku którego dawno się pozbyliśmy (C355) był przeprowadzony remont na oryginalnych podzespołach z zetora ( części silnika i przekładnia główna ). Wyciszył się tylny most ( koła skośne zamiast prostych - swoją drogą to co za idiota je tam zaadoptował jak 330 mogła mieć skośne to co im odbiło w C360?), silnik bez emocji - jak dobrze zrobiony to nie było różnicy czy na częściach zetorowskich czy ursusa. Dlatego nie wiem skąd u was takie różnice w mocy. Układ wtryskowy też można założyć z zetora i co to da?
W domu już dawno mam Perkinsy, jeden w MF255 ( wg. mnie idealny jako pomocniczy ) oraz 80KM do cięższej pracy. Możecie wierzyć lub nie ale przy porównywalnym spalaniu różnica w mocy jest na tyle duża że mogę pociągnąć jeden korpus więcej w pługu, agregat uprawowy 3m, gruber 2,2m, czy 2 x d47. Co oczywiście wiąże się z mniejszym spalaniem na areał oraz szybciej wykonaną pracą. To jest już różnica ale nie pomiędzy C360 i 5718 na praktycznie tym samym silniku.