Rozluźnienie więzów rodzinnych nastąpiło oddolnie i automatycznie, jak tylko zabrakło potężnego interesu aby go utrzymywać. To tak samo jak z pomocą sąsiedzką. Gdy ta młocarnia szła od gospodarstwa do gospodarstwa to każdy z wyrafinowania pomagał, bo potem sam potrzebował pomocy aby to wymłócić. Jak się taka potrzeba skończyła, to się szybko skończyły takie potrzeby współpracy. Z rodziną? Jak przed 89 rodzina na wsi dawała mięso, mleko i jajka, to było potrzeba przyjeżdżać co niedzielę do rodziców, jak można kupić to wszystko w sklepie, to się potrzeba skoczyła. To był czysty pragmatyzm.