Ale i tak będziesz smierdział i tak, więc chyba lepiej jest raz zrobić porządnie, niż co tydzień-dwa smrodzić się, bo 2-3 godz trzeba się z obornikiem męczyć, kolejna kwestia są maszyny, nie wyobrażam sobie nie umyć ich po Oborniku, no chyba że przyczepa tak rozklekotana, że nadaje się tylko do wozenia gowna :D
Paweł, my wozimy raz na 2-2,5 miesiąca, zajmuje to jeden dzień (jedna strona obory) od godz 10 do 20 byki stoją w zagrodach, słomy dużo nie idzie, śmiem twierdzić, że nawet mniej niż u autora :) Dobrym sprzętem może ta praca sprawiać przyjemność :)
Dobra Dobra, to co nie przykryte większych problemów sprawiać nie będzie, a po za tym, jak często orzemy takie rzeczy, jedynie poplon, po którym i tak po zimie nie będzie śladu...
Rolnik, nie mocna lecz pomarańczowa, plastikowa, uciekają od niej jak dzieciak od rodzica po wywiadówce, nawet nic nie trzeba :D bić* (jestem na telefonie, nie da się edytować)
Większość gówniarzy to robi dla tak zwanej beki, bo się nudzą, mają dużo wolnego czasu i nie wiedzą co z nim zrobić, osobiście postrzegałem firmę jako dobrą, zaraz po unii, po tym całym zamieszaniu sam nie wiem co myśleć
A ja z kolei nie powiem złego słowa na unię, jedynie co to w agregacie po urywały się skrobacze od pakera, 2-3 zęby i pękła belka mocująca, ale to raczej z winy użytkownika bo podczas transportu na dołku podskoczył i pękł
Ale z kolei wujkowi w zimę dostarczono zestaw, to klapa i coś tam jeszcze było pordzewiałe, podobno z winy dilera, za długo na placu stał. Wujek to zgłosił, przywieźli nowe części i pojechali, ponoć się śpieszyli, stare części zostawili