Pamiętam, jak u nas dosyć dawno temu, to koło łowieckie do szacowania wyznaczyło kobiete ( jak oni to mówią, DIANĘ), bo kobiety raczej na polu nikt nie pobije
Pamiętam jak babcia opowiadała, jak przyjechali do wioski na jedno z niemieckich gospodarstw.. Gospodarz nie chciał opuścić swojego gospodarstwa, to na środku podwórka go zastrzelili, na oczach małych dzieci..
Tutaj akurat budynek nie stary, to dach dziurawy napewno nie jest, ale np. na opolszczyźnie, śląsku, tak właśnie się zdarza, tam gdzie gospodarują "zabużanie". Sprzęt na podwórku za miliony, a dachy sie walą, na podwórko po deszczu to tylko amfibią da radę wjechać
Zapinaj jakiś agregat bierny z wałkami i w pole.. remontował będziesz, jak zasiejesz. W trzeciej dekadzie listopada to bym już nie ociągał się z siewem
Taa, niektórzy tak robią. Tata zatankuje do pełna, a młody napierdala agregatem pół dnia w tę i spowrotem po polu, aż wałki przestają się obracać od mąki