Mówisz tak, bo robisz bo możesz, ale nie musisz. Chcesz to robisz, nie chcesz to też się świat nie zawali. Jakbyś musiał codziennie przez te chociaż 8godzin ciągać za sobą te spawarkę, to szybko bys ja znienawidził
Najwięcej olchy to u nas chyba do wędzenia zawsze szło, jak się jeszcze trzymało świnie.
A ja z kolei nie wyobrażam sobie, żeby wrócić do gospodarki jako głównego źródła utrzymania. Spoko - sam sobie jesteś panem. Ale przy nieduzej gospodarce sobie tam flaki wypruwać, żeby jakoś wygenerować taki zysk żeby utrzymać rodzinę i jeszcze starczyło na jakieś inwestycje, to ja dziękuję za taki interes. Z wypłaty utrzymuje siebie i swoją rodzinę, a kasa z gospodarki wraca na nią. Inna sprawa, że z racji tego, że ziemia nie jest na pierwszym miejscu, to i nie jest zawsze wszystko dopilnowane tak jak powinno. Ale na zero raczej zawsze się wyjdzie, więc nawet w najgorszym wypadku jest to po prostu drogie hobby. A nie muszę się martwić, że jakaś uprawa mi nie wyszła, czy akurat mam bydło do sprzedania jak jest dołek cenowy i leże i kwicze, bo po podliczeniu wszystkiego okazuje się, że zamiast być na plusie jestem na 0.
Jak tu chyba @Agrest pisał, że zostało mu na czysto 800zl z hektara(dobrze pamiętam?) To pomnóż sobie to x ilość swoich hektarów. A nie zawsze będzie Ci zostawać po powiedzmy 2tys (jak chyba yacenty wyliczał?).
Spoko - nie trzeba mieć przecież tylko pola, można świnie, krowy, kury, warzywa itd. Mieliśmy wszystko (no moze poza większą ilością drobiu) - było i pole, bylo ponad 100swin, było po parędziesiąt sztuk bydła, były truskawki, było zapierdalanie cała rodzina od rana do nocy i ,moze poza początkiem lat 90tych (bo dalej słabo mi pamięć sięga), nie pamiętam żeby na gospodarce było finansowo lepiej niż jest teraz. Tzn zestawienie - tylko gospodarka vs praca i pobocznie gospodarka. A też czasem były okresy że bardziej musiałem zapieprzac niz teraz ciągnąć dwa zajęcia.