To nie narzekanie tylko raczej komentowanie idiotyzmów narzucanych z Brukseli. Jak nie wyciągam ręki po ekoschematy to nie mam pretensji że kasa mi ucieka. Gorzej jak muszę coś robić za co kasy nie ma i jeszcze utrudnia gospodarowanie.
Np. zostawianie ugoru na chwasty. Gdzie tu jest sens?
Albo jak zwapnuję ściernisko, stalerzuje , wywiozę full obornika, zaoram jesienią pod kukurydzę, jare zboże to po kij tu okrywa?