Ja sam próbuje się uczyć na krowach do odstrzału. Czasem idzie elegancko, znajdę szyjkę macicy i przecisnę kateter a czasem można powiedzieć że sam wpada. A czasem szyjkę ciężko wymacać albo ciężko przejść przez trzon macicy a czasem trafić trudno. Nie jest to takie łatwe. Na kurs nie ma czasu po nie ma komu bydła w opiece zostawić. Większe okienko w sezonie wypaśnym ale znowu innej roboty zawalenie. Ponoć teraz to taki kurs to d*pa. Uczą na manekinie krowy, który nie wierzga, nie rusza się. Nie ma już zajęć w ubojni, rzeźni. A krowy są różne, każda inna jeśli chodzi o wielkość, kształt układu rozrodczego. No i te grzebanie w d*pie niekoniecznie każdemu się spodoba.