Skocz do zawartości

hubertb

Members
  • Postów

    3841
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez hubertb

  1. Dokładnie! Co do miasta, na starość jest wygodniej, blisko do wszystkiego i mniej zmartwień. Nie trzeba pilnować obejścia, martwić się o ciepło w zimie.
  2. To bardzo trudne sprawy i najpewniej granice są źle wytyczone. Budując dom, zamierza go na działce geodeta wiec panie jak?
  3. A jeśli są to dzieci lub wnuki rodowitych mieszkańców i maja z nadania? To co?
  4. Ja np. u siebie mam takich państwa, ich rodzice byli rolnikami jednak oni nie chcą mieć nic wspólnego z rolnictwem. Mieli tu działkę to wybudowali dom. Zawsze coś im przeszkadza. To są właśnie prawdziwi "miastowi". Dobry sąsiad to skarb!
  5. Taki który długo się utrzymuje. Na smród też jest definicja. "miastowi" nie biorą się tylko z miast.
  6. Wystarczy że zapach jest uporczywy. Generalnie "miastowi" szybciej wyniszczają małych wystarczy że zrobią zdjęcie nie do końca szczelnej beczki do wywozu gnojowicy i już piękna kara.
  7. Było by to wyłączenie rolników z obowiązków prawnych. To nie możliwe do przeprowadzenia.
  8. Oczywiście zależy to od okolicy. @6465 Bo są "miastowi" i są nowi osadnicy. To nie do końca nawet od poprzedniego miejsca zamieszkania zależy. "miastowym" może być ktoś kto pochodzi ze wsi, dziś nie wszyscy na wsi pracują na polu, a o hodowli już nie wspomnę.
  9. Nie jak masz 1ha dogadujesz się z drugim takim samym obok, dzielicie na 10 arowe działki i budujecie domy, oczywiście ludziom sprzedajesz "dziurę w ziemi". Jak już sprzedacie te około 20 domów to macie do podziału jakieś 10mln zysku. Dalej wolisz iść na wojnę z miastowymi?
  10. W przypadku Piotra jeśli działka ma plan zagospodarowania może się okazać że np po upływie 25lat nie można tam prowadzić upraw rolniczych. Miasta mają swoje lokalne prawa i należy się dopytywać w swoich urzędach. Takie zmiany są nieuniknione więc zamiast walczyć z wiatrakami należy po prostu dobrze sprzedać i kupić sobie działkę we wsi bardziej oddalonej od miasta.
  11. Też bym tak zrobił, przecież nawet nie wiadomo jaka ustali się cena. Jak wybuduje się w około kilka nowych domów to cena sporo skoczy. Ugorowanie też nie jest najlpeszym pomysłem jeśli rzeczywiście to teren "z planem" bo może się okazać że gmina nałoży na Ciebie pewne obowiązki.
  12. Nie wiem, znam sprawe tylko z opowiadania człowieka ukaranego. Generalnie jeśli masz sąsiada z domem to musisz zachowywać odległości. "miastowi" nie są też głupi zwykle to dobrze wykształceni i sprytni ludzie, stać ich na porady prawne itp. Jeśli się nie dogadacie walka jest bez sensowna.
  13. Obornik i gnojowicę można stosować od 100m od zabudowań, dodatkowo przewóz obornika/gnojowicy nie jest taki prosty. Na prawdę panowie u mnie problem "miastowych" jest dość na topie i mówię wam że nie warto walczyć chyba że lubicie płacić kary po kilka tys zł.
  14. No jeśli w żniwa kurzysz na jego posesje to zakłócasz jego spokój. To samo jeśli się tłuczesz zbyt wcześnie rano. Obornik nie przyorany zapomnij. Ciągnik z wyciekami zapomnij. Im wieś bliżej miasta tym mniej opłaca się walczyć z "miastowymi". Panowie prawo jest po ich stornie.
  15. Wystarczy że pole przylega do drogi gminnej.
  16. U mnie proces odrolnienia postępuje tak że w końcu taki upierdliwiec jak Ty zostaje obtoczony domami w których zamieszkają "miastowi" i kiedy wyjeżdża na siew, z obornikiem, czy są żniwa to cały czas wzywają policje. Kijem Wisły nie zawrócisz i trzeba myśleć w przyszłość.
  17. Przecież za 1ha działek budowlanych kupisz sobie 5 ha rolnego. Na twoim miejscu tylko bym się cieszył.
  18. Witam, ładna niedziela się szykuje ale chłodnawo.
  19. Te są dokarmiane, gryzonie nie stanowią głównego dania. Jednak polują chyba trochę dla "sportu".
  20. Ten z drugiego zdjęcia otrzymał czerwoną obroże i miał zrobione zdjęcie. Ogłoszenie oddam w dobre ręce o 19 wstawione o 12 w nocy żona nie wytrzymała i ściągnęła telefony się urywały.
  21. Mój to zwykły dachowiec.
  22. Całokształt oceniam dobrze, lubi rudą to jedna z największych wad.
  23. Ja trzymam w domu a Tyjechał byś 250km z Katowic do Rzeszowa po dachowca? Ja np. nie ale, jedno małżeństwo przyjechało.
  24. A tu mały kocur który odjechał do Katowic:
  25. A to moja kotka Ja wybuchłem śmiechem a szef kolega i koleżanka stali w konsternacji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v