Choć to temat nie o polityce to nie wiem czy bardziej bać się Jarka czy głupoty Borysa. To jak by wybierać między obcięciem palca przy prawej lub przy lewej ręce, efektem i tak będzie brak palca.
Tak może być o ile dławica jest ok to uszczelnienie będzie trzymać.
Tam pracują na dobro narodowe a to ciężka praca dla mądrych ludzi. Niczego nie ujmując według mnie nie dla @Rolnik1973
A dobrze, naprawiłem samochód "nienaprawialny", przyjąłem księdza, wieczór zapowiada się w warsztacie bo wreszcie długo oczekiwane części do opla przyszły.
U mnie na "przepaściach" stosują już maszyny, przed wycinką robią drogi transportowe i w ten sposób zjeżdżają na sam dół. Przedtem końmi wciągali na szczyt i dalej już ciągnikami.
W gminie to więcej bo jest dwie stadniny i to dosyć duże. Zresztą co ja tu o koniu będę rozprawiał jak dla mojej córki zobaczyć krowę na wsi to wydarzenie.
U nas ostatniego widziałem w 2010 roku. Robił na "przepaściach". Teraz jest dosłownie 2 konie na całą wieś. Jeszcze w wspomnianym 2010 roku było około 15 sztuk.
Bardzo długo u nas konie w lesie robiły. Tyle że to nie każda kobyła się do lasu nadaje.
Mój dziadek uwielbiał mechanizację i stosował nowinki jakie tylko mógł żeby jak najmniej pracować ręcznie. Czasami aż do przesady, ojciec i wujek w ogóle zainteresowani łażeniem za koniem nie byli. Najlepsze jest to że wujek usługowo kosił snopowiązałką ale u siebie jak tylko było jak to tłukł bizonem.
W sumie koń u mnie był do 1998roku. Jedyne co się nim robiło to prace w tunelu i grzędach oraz był podpinany do takiego dwukołowego wózka którym dziadek jeździł na rekonesans pól. Wujek twierdził że odkąd na podwórzu pojawiła się 30 nikt już za koniem nie łaził.
I oby nie wróciło!