Ja jestem z Podkarpacia, obaj moi dziadkowie byli w AK, zresztą jak większość rodziny, przez to np. moja mama miała bardzo pod górkę. Jednego dziadka wywieziono, drugiego trzymano w więzieniu obaj do końca życia dostali wilczy bilet jeśli chodzi o zatrudnienie pracowali nie jako z musu na roli. Kuzynkę babci która była więźniem ravensbruck najpierw nękano przesłuchaniami a potem przez prawie 6 lat nie mogła znaleźć pracy. Co innego z AKowcami tylko z nazwy ci nie musieli się bać.