Skocz do zawartości

hubertb

Members
  • Postów

    3841
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez hubertb

  1. W 80 wywaliłem kranik całkowicie. Dodany był przed filtrami odstojnik od jakiejś ciężarówki. W ogóle na uj tam kranik ?
  2. Dobre !
  3. Jeszcze mi się przypomniało że jak dziadek opowiadał że we Francji jak pracował u gospodarza to oni już w tedy mieli snopowiązałki a ciągniki były powszechne. Nie koszono już wtedy u nich kosami. Były to lata 1933-38.
  4. Dziadkowie od strony taty byli za to postępowi jak na swoje czasy, dziadek po powrocie z francji w 38roku kupił małe gospodarstwo 90km od swjego rodzinnego domu gdzie osiedlił się razem z babcią. Pracował jako strażak na WSK, babcia utrzymywała gospodarstwo skończyła jakiś kurs rolniczy. Pochodzili spod Jarosławia. Niesamowicie zaradni ludzie. Od tego właśnie dziadka nauczyłem się szczepienia drzew. A uprawy babci, nie jeden dziś chciałby mieć takie plony. Od początku do końca gospodarstwo samowystarczalne areał 6,5ha w dzierżawie następne 5. Babcia jeździła siuntka jak szatan. 80% plonów sprzedawała na pniu. Do dziś imponuje mi ta zaradność. A człowieku u sołtysa(to ten czerwony jak sztandar) w latach 90 wisiał portret Gomułki, Cyrankiewicza i orzeł bez korony. Dziadek mnie wysyłał po paszporty to widziałem🤦‍♂️ Na dziadka mówił kułak, albo akowiec🤦‍♂️ Tylko pił wódę i korzystał z przywilejów, taki lokalny podpierdalacz.
  5. Możliwe, to był przykład ludzi którym wojna pokrzyżowała plany i zmieniła ich życie na zawsze. Dziadek w 39 roku przygotowywał się do pracy w COP a dokładniej WSK Rzeszów. Babcia chciała pracować w lesie. Oboje wylądowali po wojnie w gospodarstwie i tak już zostało.
  6. Są dwie przyczyny, kłótnia lub wiara w kolektywizację rolnictwa.
  7. Babcia była bardzo miłą kobietą, pięknie pisała. Niesamowicie kształtne litery. Zakochana w zwierzętach i ogrodzie. Z dziadkiem kłócili się o wszystko i każdego dnia, jednak nigdy się źle nie traktowali. Była bardzo opanowana osobą, dziadek był furiatem i miał wybuchowy charakter. Babcia przeżyła dziadka, po jego śmierci było widać że "to już nie ta sama osoba". Wspomagała moje zainteresowanie motoryzacją, robiła przepyszne racuchy. Obraz babci to obraz kobiety siedzącej w ogrodzie na fotelu z różańcem w ręku.
  8. Tutaj obraz z salonu wisi nad stołem, ma średnicę około metra. Wykonany w czasach kiedy dziadek miał dobry wzrok i czuł się na siłach. Jest jeszcze sporo figur np. siewcy jego interpretacja Boryny, koni, najwięcej oczywiście świątków które rzeźbił i sprzedawał ludziom lub do kościołów. Największa figura jaka wyszła z pod jego ręki to św. Józef przy pracy(trzyma strug) Wysokość 2,5m długość prawie 1,7m.
  9. Do basenu ?
  10. Interpretacja legendy o Lechu, Czechu i Rusie, rzeźbiąc ten obraz dziadek miał 85 lat, widać już nie te ręce. Ten obraz wisi u mnie na klatce schodowej i wita gości.
  11. Odrobinę. Poczucie perspektywy i pewna ręka jest. Bardzo mi to pomagało w rysunku technicznym. Za gówniaka dobrze mi szło z obrazem i linorytem.
  12. Rzeźbił tylko zimą. Łącznie z ramami ten obraz powstawał dwa miesiące.
  13. Tutaj jedna z licznych płaskorzeźb dziadka
  14. Dziadkowie i studia? Ojciec dziadka miał szynk studiował tylko jeden jego syn(mój dziadek na akademi sztuk pięknych we Lwowie) i jedna córka skończyła seminarium nauczycielskie. U babci była bogatsza rodzina, brat babci skończył studia inżynierskie w Krakowie siostra seminarium nauczycielskie, babcia już nie zdążyła wybuchła wojna. Chciała uczyć się w kierunku przyrodniczym.
  15. Na mojej wiosce zrobił tak tylko "naczelny wioskowy komunista". Był bardziej czerwony niż sztandar.
  16. Nie było telewizji internetu jedyną rozrywką były karty przy wódce, a kobiety np. moja babcia chodziła na "wyplatanie" do sąsiadek. Majówki i inne tego typu sprawy. Ludzie rozmawiali ze sobą czasem wręcz na siłę to i nie było głupich niedomówień.
  17. Piec chlebowy na 10 bochenków działał raz na tydzień może 10 dni jeszcze do końca lat 90.
  18. Z tego może wynikać tak bezsensowny podział na jakieś malutkie stajonka.
  19. O żniwa to dopiero były śmieszne. Ja już nie pamiętam ręcznych robótek, tylko snopowiązałka. A potem kombajny.
  20. U powały nad wejściem do komory wisiała wędzona słonina i inne przysmaki. W lecie gliniany gar pełen małosolnych. Ziemniaki po gotowaniu trafiały bradrury.
  21. U mnie odbywało się to tak że dziadek miał 7 braci każdy miał po około 5-6ha swojego pola na imieninach dziadka(Stanisława) wszyscy się spotykali i dzielili uprawami tak żeby nikomu nic nie zabrakło. Różnie to było ale np. uprawy buraków nienawidziłem motykol z ręki nie wychodził i potem jeszcze ten zbiór w zimnie.
  22. U mnie był żywopłot, ponoć parkan się nie sprawdzał.
  23. Nikt nigdy u mnie się tak nie pier**lił. Były ziemniaki, buraki, zboże i łąki. Jak trzeba było jakiegoś innego zboża do paszy to dziadek szedł w handel wymienny.
  24. Nie rumian tylko zwykły rumianek. I u mnie tak było na podwórzu, przed gankiem jednak rosła trawa i żadnej kury tam być nie mogło. Od zawsze była strefa dla zwierząt i dla ludzi. Koń jak był przed domem to tylko dla tego że dziadek osiodłał i pojechał do któregoś ze swoich braci(było ich 7), jak wrócił czasem było ciężko dotrzeć z koniem do stajni.
  25. Ja mam t-mobile właśnie z tego względu że irytował mnie zasięg sieci plus.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v