Kiedyś na wszystko był czas bo człowiek świata nie widział poza polem i oborą i teraz tak wspomina, że wszystko się zdążyło zrobić i nie zauważało się, jak dzień za dniem upływa.
Mnie też taka melancholia dopada jak jeżdzę ciągnikiem od rana do wieczora i nigdzie żywej duszy nie ma, nikt nie podejdzie, nie zagada, nie zapyta, nie powie dzień dobry. A jeszcze kilka lat temu w żniwa to sąsiedzi się schodzili na pola popatrzeć, porozmawiać, pokomentować jak sypie. A teraz jesteś tylko ty i kombajnista i nikogo więcej. Jak ja lubię w zniwa wsiąść na rower i pojeździć sobie po wsiach i zajrzeć na pola gdzie akurat kombajn chodzi, pogadać z chłopami czy z kombajnistami. Na polach pustki, jest tylko kombajn i czasem traktor z przyczepą i jednym gospodarzem. Kiedyś to zawsze procesja szła za kombajnem a teraz wszystko na telefon, kombajnista dzwoni że zaczyna kosić to gospodarz się dopiero wyłania z traktorem i przyczepami. Jest inaczej ale ciężko stwierdzić, czy gorzej.
Jest u nas w okolicy takie zagłębie łąkowe, około 550ha łąk, większość 4 klasa. Oczywiście właścicieli tego wszystkiego jest też kilkuset i pamiętam jeszcze za dzieciaka jak te łąki w sianokosy tętniły życiem aż miło powspominać, traktorów się nie dało zliczyć, mnóstwo ludzi bo całe rodziny uczestniczyły w sianokosach. Potem jak stopniowo ludzie już rezygnowali z gospodarzenia to te łąki zaczęły leżeć odłogiem ale prawie wszystko przejęło w dzierżawy trzech obszarników pod dopłaty ptaszkowe. Swoje działki obrabia jeszcze dosłownie kilku rdzennych rolników, a wielu poumierało i niektórzy spadkobiercy nawet nie wiedzą gdzie są ich łąki, mój kolega obszarnik to każdą działkę potrafi z pamięci wskazać kto jest właścicielem a wielu z nich nie wie gdzie leży działka. Zresztą ja sam wziąłem dwa hektary po śp. wujku w dzierżawę, kuzynka nawet nie wie gdzie te łąki są i jedynie po numerze działki i geoportalu udało się je namierzyć.