Kolego ogar118 popieram. U mnie też był sprzedawca marzeń z emami. A prawda jest taka że jak o ziemię zadbasz poprzez zrównoważone nawożenie, płodozmian i pH oczywiście nie zapominając o wprowadzeniu odpowiedniej ilości próchnicy do gleby to te emy i inne płynne ugmaxy możesz lać z cysterny i tak h...ja dają.
A jaką proponujecie alternatywę wobec TAP? Mnie się wydaje że każdy taki periodyk powtarza się z rodzajami artykułów jeśli chodzi o sezonowość bo dziwne żeby nie pisali o odmianach rzepaku ozimego przed jego zasiewami itp także trudno oczekiwać żeby takie przypadki nie miały miejsca.
Mało że zdjęcia "zagraniczne" to jeszcze pierwsze artykuły to był przetłumaczony przedruk. Ja to zacząłem prenumerować w październiku 1995. Wtedy to był koszt ok 50zł.
Można mu nawet skrzydła dorobić tylko po co? Jak to i tak zawsze będzie tylko c-360 i nic więcej. Jak komuś wystarczy to jego problem ale nie jest to warte wydania złotówki na jakieś jebnięcia typu przedni napęd, wspomaganie itp, itd. Męczyłem się za młodu na tym ustrojstwie i za żadne skarby nie chcę do tego wracać.
Temat schodzi na Fiata więc wrzucę swój kamyczek do ogródka. Mieszkam vis a vis fabryki Fiata w Tychach i jako PRZECIWNIK samochodów Fiat powiem wam że główny eksport z tej fabryki na zachód to samochody z silnikiem diesla!!! Niemcy, kraje beneluxu i skandynawia, na końcu Włochy i południe europy mniej więcej w takiej kolejności i 8 na 10 wyeksportowanych aut to diesel. Mój kuzyn ma firmę która to wozi (12 lor) i mówi że przez te ostatnie dwa lata jest taki popyt na te mydelniczki z tychów że szok nie nadążają tego wozić. Helmutownia zachwycona, Tipo- szał robi kombik- zapisy i kolejka na sześć miesięcy oczekiwania, 500, Punto, Freemont, Ducato, Fullback, wszystko w dieslu. Nie wiem czy to takie dobre ale idą jak ciepłe bułki. Sory że odbiegam od tematu zdjęcia ale ktoś tu zaczął o Fiatach.
W firmie komunalnej chodził z małą przyczepką po osiedlu i śmieci zbierał, w owczarni trawę dowoził albo w winnicy na jednoosiówce woził ludzi na zbieranie. Bajki handlarzy przebiłby tylko Andersen.
Tu nie chodzi o gównoburzę ale o to co kolega napisał nt. pijanych i kolizjach, ja nie piszę o masach i wymiarach transportu ponadnormatywnego, sposobie jego przewożenia czy zachowania ich operatorów na drodze.
Ja mówię o Twoim wywodzie na temat pijanych i kolizji a ze swoją żoną nie musisz mnie uwawiać chyba że bardzo chcesz ale nie wiem czy się przez drzwi zmieścisz.
Ty prawnik... przy "wymijaniu" zjechać jak najbliżej prawej krawędzi mają oboje.
Jacy tu wszyscy prawi i sprawiedliwi, znawcy tematu RD ale jednego kodeks was nie nauczy, kultury, uprzejmości i życzliwości... na drodze czy w życiu codziennym względem siebie.