Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
1 minutę temu, 12Pafnucy napisał:

U nas norma.

Dobrze że palniki gazowe nastały...

Kiedyś słomą....🙆‍♂️

U nas oparzali wrzątkiem, jest jeszcze w stodole prawie stuletnie koryto do tego. Ale robak już je żre... Trzeba je będzie pociąć kiedyś...

Opublikowano (edytowane)
2 minuty temu, 12Pafnucy napisał:

U nas norma.

Dobrze że palniki gazowe nastały...

Kiedyś słomą....🙆‍♂️

Prawie jak barbarzyńcy z UA, oni rozpalili ognisko, potem rozgarnęli, na wierzch pół belki słomy i w to kabana chcieli wrzucać xD 

U nas tylko polanie wrzątkiem, zeskrzybało się nożem, a palnik na propan-butan tylko do opalenia tego, co się nożem ominęło ...

Edytowane przez Tomasz0611
Opublikowano (edytowane)
8 minut temu, Tomasz0611 napisał:

Prawie jak barbarzyńcy z UA, oni rozpalili ognisko, potem rozgarnęli, na wierzch pół belki słomy i w to kabana chcieli wrzucać xD 

U nas tylko polanie wrzątkiem, zeskrzybało się nożem, a palnik na propan-butan tylko do opalenia tego, co się nożem ominęło ...

Nożem to po partacku, dzwonkiem się takie coś robi, o opalaniu już nie wspominam nawet.

924072920_Beznazwy.jpg.29b30f466da2d9f26e2a35cbaddf7e27.jpg

 

Edytowane przez Desperado
Opublikowano
45 minut temu, Qwazi napisał:

Bo to była taka... puszczalska...krowa🤷

Mój ojciec jak raz poszedł z krową na amory do drugiego sąsiada (tak ze 300 m miał), to ojciec wrócił nad ranem, a krowa...nie...w dodatku właściciel byka nie dotarł do domu i spał w oborze...przebudził się rano i jeszcze w błogim stanie nieświadomości stwierdził, że sąsiadową krowę trza najpierw wydoić. Jak pomyślał tak zrobił, po czym przybył z mlekiem od tej krowy uzyskanym (oczywiście bez krowy), co wywołało u ojca poczucie konieczności rewanżu. W efekcie rano swoich krów nie doił ani ojciec, ani sąsiad, bo obaj siedzieli przy kolejnej butelce. Dopiero po południu mama z sąsiadką te integrację przerwały w obawie, że wieczorem obaj panowie mogą się w ramach obrządku i udoju...przenieść za stół sąsiada. Krowę ojciec dopiero następnego dnia przyprowadził pod nadzorem mamy. Ponoć sąsiadka tak samo nadzorowała sąsiada podczas przekazania krasuli. Widać kobitki miały poważne obawy...

Kiedyś z sąsiadem pochlaliśmy całą noc i mówi że idzie bratu pomóc doić a że do dojenia u nas jeszcze była z godzina to mówię idę z Tobą. Wzięliśmy flaszkę i piliśmy dalej a że grubo już było to i zaczął mi się film ciąć. No i ten co z nami nie pił mówi że z krowa do nas do byka przyjdzie, mówię nie ma sprawy. Obudziłem się w południe z kacem i pamiętam że prowadziłem krowę od nich i wtedy się umartwiłem że bałagan będzie że im krowę podprowadziłem. Dopiero później mi się zaczęło przypominać. Wtedy był taki byk maciek co z krowami chodził to tylko mu ją podprowadził i robotę obskoczył 

Opublikowano (edytowane)
4 minuty temu, Desperado napisał:

Nożem to po partacku, dzwonkiem się takie coś robi, o opalaniu już nie wspominam nawet.

Jak ktoś wiedział co robi to nie odróżniłeś czy dzwonkiem czy nożem robione ;) 

Był u nas ten dzwonek, ale tylko dziadek tego używał, dla mnie i ojca wygodniejszy był dobry nóż.

Edytowane przez Tomasz0611
Opublikowano
42 minuty temu, Agrest napisał:

A jakim?

Zawsze świeże owocowe do wędzarki szło. Kupa apetycznego dymu z tego.

Wczoraj skróciłem czereśnie o kilka metrów. Na parę wędzeń by było. Może kto chce drewno za kiełbasę?😜

Chyba kupa smoły i substancji rakotwórczych 🤣. Ale fakt, szybciej na mokrym łapie wygląd "wędzonki", choć to za duże słowo- okopcenia.

Opublikowano
2 minuty temu, Desperado napisał:

Nożem to po partacku, dzwonkiem się takie coś robi, o opalaniu już nie wspominam nawet.

 

U nas nazywają to lejkiem.  I haczyk do zdejmowania paznokci.

  • Like 3
Opublikowano
1 minutę temu, Popier96 napisał:

Chyba kupa smoły i substancji rakotwórczych 🤣. Ale fakt, szybciej na mokrym łapie wygląd "wędzonki", choć to za duże słowo- okopcenia.

Nigdy suchym się nie wędziło a jak było suche to wiadro z wodą i się moczy.

Opublikowano

Kuzyn sprzedawał drzewo z czereśni do mniejszych masarni. Brali tyko sezonowane. U mnie od zawsze wędzone suchym i tak też mnie nauczyli. Zresztą, na każdym forum wędzarniczym jest to podkreślane. Nie po to wygrzewam wędzarnie i wyroby, pozbywając się wilgoci z niej/ich, żeby wilgoć z palącego się drewna do komory dostarczać. Ale każdy robi jak mu pasuje i smakuje.  

  • Like 2
Opublikowano
13 minut temu, Popier96 napisał:

Chyba kupa smoły i substancji rakotwórczych 🤣. Ale fakt, szybciej na mokrym łapie wygląd "wędzonki", choć to za duże słowo- okopcenia.

Ano,  Toć już unia stwierdziła że wędzenie jest szkodliwe dla zdrowia, i należy chemią wędzić i barwić by zdrowsze było🤭

Opublikowano
1 minutę temu, Agrest napisał:

Ano,  Toć już unia stwierdziła że wędzenie jest szkodliwe dla zdrowia, i należy chemią wędzić i barwić by zdrowsze było🤭

Unią mi nie wyskakuj, robię dla siebie. Wędzenie mokrym drewnem to jeden kwas na wędzonce i tyle. Komin do czyszczenia po zrębce świeżo przerobionej wygląda tak samo jak po sezonowanej? Czy jednak sezonujesz?

  • Like 2
Opublikowano
27 minut temu, Desperado napisał:

Nożem to po partacku, dzwonkiem się takie coś robi, o opalaniu już nie wspominam nawet.

 

Ręka pirata?

16 minut temu, Popier96 napisał:

Kuzyn sprzedawał drzewo z czereśni do mniejszych masarni. Brali tyko sezonowane. U mnie od zawsze wędzone suchym i tak też mnie nauczyli. Zresztą, na każdym forum wędzarniczym jest to podkreślane. Nie po to wygrzewam wędzarnie i wyroby, pozbywając się wilgoci z niej/ich, żeby wilgoć z palącego się drewna do komory dostarczać. Ale każdy robi jak mu pasuje i smakuje.  

Na forach wędzarniczych czy na fb to polecają korować jeszcze 

Opublikowano
19 minut temu, gregor1284 napisał:

Kiedyś z sąsiadem pochlaliśmy całą noc i mówi że idzie bratu pomóc doić a że do dojenia u nas jeszcze była z godzina to mówię idę z Tobą. Wzięliśmy flaszkę i piliśmy dalej a że grubo już było to i zaczął mi się film ciąć. No i ten co z nami nie pił mówi że z krowa do nas do byka przyjdzie, mówię nie ma sprawy. Obudziłem się w południe z kacem i pamiętam że prowadziłem krowę od nich i wtedy się umartwiłem że bałagan będzie że im krowę podprowadziłem. Dopiero później mi się zaczęło przypominać. Wtedy był taki byk maciek co z krowami chodził to tylko mu ją podprowadził i robotę obskoczył 

Kiedyś to było...ojciec jak z pola wrócił i coś na polu zostało, że musiał po to pójść...z reguły były to fasulce...znaczyło, że nieprędko wróci...

Zawsze, jak komuś ze wsi ogiera puścił na polu, to te fasulce zdejmował i zostawiał. Potem konie przyprowadzał i mówił, że fasulce zostawił...wiadomo, że była stanówka a teraz czas na "rozliczenie"...też często trwało do późna...mama wiedziała i równie dobrze mógł tak nie robić, a spożycie w domu się mogło odbywać, ale taki obyczaj na wsi se gospodarze wprowadzili...może lepiej smakowało na powietrzu, bo to zwykle maj lub czerwiec...

Od ludzi ze wsi nigdy cennikowo nie brał...

Opublikowano
2 godziny temu, Baks00 napisał:

Jeszcze co do tych kabanow

Raz na wsi w zimie zabili świniaka,facet co brał stwierdzil że oskrobie i rozprawi sobie w domu 

Ponad 1 km pociągnął traktorem na powrozie świniaka po lodzie....

@soltys48 pewnie domyślasz się jak to się skrobało🙆

 

Legancko🤣

Wtedy pozostaje jak z wietnamca skórę ściągnąć 

Opublikowano
31 minut temu, 6465 napisał:

U nas nazywają to lejkiem.  I haczyk do zdejmowania paznokci.

jak umięjętnie podpalisz, to chwytasz ręką, obracasz i samo zeskoczy, nie trzeba żadnych narzędzi

1 minutę temu, soltys48 napisał:

Legancko🤣

Wtedy pozostaje jak z wietnamca skórę ściągnąć 

wietnamca się okłada słomą, podpala, potem myjka i tyle

fakt, że przy rozbieraniu skórkę się odkroi i wyrzuci

Opublikowano
6 minut temu, Qwazi napisał:

Kiedyś to było...ojciec jak z pola wrócił i coś na polu zostało, że musiał po to pójść...z reguły były to fasulce...znaczyło, że nieprędko wróci...

Zawsze, jak komuś ze wsi ogiera puścił na polu, to te fasulce zdejmował i zostawiał. Potem konie przyprowadzał i mówił, że fasulce zostawił...wiadomo, że była stanówka a teraz czas na "rozliczenie"...też często trwało do późna...mama wiedziała i równie dobrze mógł tak nie robić, a spożycie w domu się mogło odbywać, ale taki obyczaj na wsi se gospodarze wprowadzili...może lepiej smakowało na powietrzu, bo to zwykle maj lub czerwiec...

Od ludzi ze wsi nigdy cennikowo nie brał...

Podobno w terenie inaczej smakuje. Mi to tam nie przeszkadza byleby ciągnikami nie jeździli 

Opublikowano
4 minuty temu, jahooo napisał:

jak umięjętnie podpalisz, to chwytasz ręką, obracasz i samo zeskoczy, nie trzeba żadnych narzędzi

wietnamca się okłada słomą, podpala, potem myjka i tyle

fakt, że przy rozbieraniu skórkę się odkroi i wyrzuci

U nas się nie opala, tylko moczy w wodzie gorącej i zrywa haczykiem.

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez radekz200
      Witam zostałem wybrany do założenia nowego tematu pogody na przyszły 2026 rok 
    • Przez konteno
      Pytania ,porady , ciekawe spostrzeżenia i ogólnie  wymiana poglądów w kwesti maszyn widywanych na portalach ogłoszeniowych.
    • Przez radekz200
      w związku z wygraniem prezydentury 😛
    • Przez wjmarcia
      Witam.
      Przymierzam się do wymiany kotła CO w domu mieszkalnym na ten ekologiczny . Ofert na rynku i producentów jest wielu. Ceny w przybliżeniu też nie odbiegają od siebie. Proszę o opinie czy ktoś taki piec posiada i jak się spisuje. Z uwagi na zmieniające się ceny opału poszukuję pieca w którym spale drewno sosnowe, węgiel, bez podajnika, lub z podajnikiem pelet,  zboża, lub ekogroszek. Szukam pieca, który będzie miał jak najmniej elementów eksploatacyjnych które będę musiał wymieniać (mam na myśli jakieś przegrody ceramiczne ) i łatwego w czyszczeniu. Wymiary pieca powinny być takie aby swobodnie go załadować drewnem czy węglem przy spalaniu zasypowym. Pozdrawiam
      Piec będzie pracował grawitacyjnie w obiegu otwartym w starej instalacji w której jest około 250 litrów wody. W chwili obecnej nie rozważam zamontowania buforu.
    • Przez qwerty123
      Witam.
      Czy ktoś ma podobne odczucia jak ja? Jakość paliwa w tym roku to jest żenada. Starsze ciągniki typu c360 jak wiadomo im nie robi to różnicy ale nowsze sprzęty z elektroniką przy tej jakości paliwa i w tych warunkach najzwyczajniej nie działają. Wali po kilka błędów na raz. Winą oczywiście jest jakość paliwa nie przystosowanego do tych temperatur. Najlepsze jest to, że zazwyczaj unikam stacji nie brandowanych i tych z dala od większego ruchu ale w tym roku nie widzę żadnej różnicy. Co najgorsze tankuję zazwyczaj na Orlen, w kilku różnych punktach, w tym roku bez różnicy. Ktoś ma podobne refleksje?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v