Tygodniowe miałem, nie odratowałem. 3 tygodniowe przeżyły bez szwanku. Można próbować, 2 tygodniowe to już coś powinny zaczynać skubać. Ewentualnie z dwa razy dziennie mleko dla niemowląt albo kozie każdemu strzykawką zapodać.
Jakbym miał przez takie durne kryteria na pracę patrzeć... Głupota, mi mają zapłacić za możliwe jak najlżej wykonaną pracę, która jest jak najbliżej domu a reszta mnie nie obchodzi.
A całkiem sporo. Zwłaszcza wiosną, przygotować pod ziemniaki i sadzić. Jesienią już niewiele, zostało dwóch takich co obsiewają zbożem, u Seniora posiana ostatnia jarka dla kur i koniec.
Ale mnie interesuje coś max 130-140cm.
Widziałem ale drogo se kwiczą. Może i jakość dobra.
300l mi niepotrzebny, dotychczasowy nigdy nie był do pełna zalany, raz czy dwa wlałem 200l. Tak to 120-150 to max.
Takie coś to się zostawia żeby się spaliło do cna a nie chłopu narobić dodatkowego problemu... Nie dość, że się mu spaliło to została kupa syfu do sprzątania a tak to by nic nie zostało i spokój. Zresztą świat szaleje, u nas jeszcze pół biedy, wszyscy wokół ogniska palą i nikogo to nie dziwi...
To jest szaleństwo połączone z głupotą. Gościowi podpalili stóg słomy, w polu, najbliższe budynki pewnie z 300-400m, najechało się straży, ugasili i została kupa niedopalonych resztek. Zamiast to zostawić żeby się spaliło wszystko...
Ja z dziećmi nie mam styczności więc nie wiem, lubię dużo ziemniaków, samica mnie jedna ostatnio ugryzła przy dawaniu jeść, wyrok będzie przyspieszony, niech się tylko ochłodzi to w łeb ona plus jeszcze jedna i będzie kiełbasa.
Ja od małego uwielbiałem kaszankę. Ale teraz to już nie to, świni nie będę chował dla kaszanki a kupować to się nie godzi. Żeby jeszcze smaczna się trafiła, z pencakiem, grubą kaszą, sucha... Lepiej królika zaciukać.