Jakbym miał przez takie durne kryteria na pracę patrzeć... Głupota, mi mają zapłacić za możliwe jak najlżej wykonaną pracę, która jest jak najbliżej domu a reszta mnie nie obchodzi.
A całkiem sporo. Zwłaszcza wiosną, przygotować pod ziemniaki i sadzić. Jesienią już niewiele, zostało dwóch takich co obsiewają zbożem, u Seniora posiana ostatnia jarka dla kur i koniec.
Ale mnie interesuje coś max 130-140cm.
Widziałem ale drogo se kwiczą. Może i jakość dobra.
300l mi niepotrzebny, dotychczasowy nigdy nie był do pełna zalany, raz czy dwa wlałem 200l. Tak to 120-150 to max.
Takie coś to się zostawia żeby się spaliło do cna a nie chłopu narobić dodatkowego problemu... Nie dość, że się mu spaliło to została kupa syfu do sprzątania a tak to by nic nie zostało i spokój. Zresztą świat szaleje, u nas jeszcze pół biedy, wszyscy wokół ogniska palą i nikogo to nie dziwi...
To jest szaleństwo połączone z głupotą. Gościowi podpalili stóg słomy, w polu, najbliższe budynki pewnie z 300-400m, najechało się straży, ugasili i została kupa niedopalonych resztek. Zamiast to zostawić żeby się spaliło wszystko...
Ja z dziećmi nie mam styczności więc nie wiem, lubię dużo ziemniaków, samica mnie jedna ostatnio ugryzła przy dawaniu jeść, wyrok będzie przyspieszony, niech się tylko ochłodzi to w łeb ona plus jeszcze jedna i będzie kiełbasa.
Ja od małego uwielbiałem kaszankę. Ale teraz to już nie to, świni nie będę chował dla kaszanki a kupować to się nie godzi. Żeby jeszcze smaczna się trafiła, z pencakiem, grubą kaszą, sucha... Lepiej królika zaciukać.
Teraz jeszcze perliki z zeszłego roku się dojada, ja różnicy nie czuję.
Benzyna poleży jakiś czas to się do auta wlewa najstarszą bańkę i nową się kupuje.