U nas w latach 90tych to była sieczkarnia Ztka w skr a do odwozi dwie siątki z wózkami, a ugniatarka osiemdziesiątka i wciągała te siatki linom na pryzmę. Kukurydzę siałem z ojcem poznaniakiem co czwartą rajke. Kukurydzę kupował zaprawianą w workach zaszywanych po 50kg. I wydaje mi się że nikt tam sztuk nie liczył tylko 50kg w worku. Choć pewny nie jestem.